Franciszek Kuliczkowski z Jazłowca – żołnierz II Armii WP, więzień aresztu UB w Kożuchowie

Ja, Czesław Antoni KULICZKOWSKI jestem synem Franciszka KULICZKOWSKIEGO (1924-2014) i Heleny z domu HORODECKIEJ KULICZKOWSKIEJ (1930-1953) z Łużan koło Kocmania na Bukowinie. Moimi Dziadkami po mieczu byli Kazimierz KULICZKOWSKI (1886/87-1957) i Kazimiera z domu MARCINKOWSKA KULICZKOWSKA (1901-1973) z Jazłowca, w powiecie buczackim, w województwie tarnopolskim na Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej.

Mój Ojciec Franciszek Kuliczkowski był przede wszystkim doskonałym gawędziarzem, który lubił opowiadać o różnych doświadczeniach, zarówno miłych jak i przykrych i bolesnych. Był on również kronikarzem, swego rodzaju instytucją genealogiczną i historyczną naszego rodu. Bardzo cennym źródłem informacji o Franciszku K., jego rodzinie oraz życiowych doświadczeniach okazał się “Pamiętnik”, który Ojciec napisał w Nowej Soli na Ziemi Lubuskiej w latach 2005-2010. “Pamiętnik” ten okazał się podstawowym i jak dotychczas, jedynym w dziejach rodziny dokumentem-kroniką; naszym ‚skarbcem’ wiedzy.

Zanim opiszę epizod zmagań Franciszka Kuliczkowskiego z Urzędem Bezpieczeństwa (UB) w Kożuchowie na Ziemi Lubuskiej, krótko zobrazuję sytuację społeczno-polityczną i gospodarczą na tym terenie:

Od lutego 1945 r. zakłady przemysłowe w Nowej Soli były pod administracją wojsk radzieckich, które prowadziły akcję demontażu maszyn i urządzeń w celu ich wysyłki do Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR). Przekazywane polskiej administracji zakłady były w większości ogołocone oraz kompletnie zdewastowane.

– 4 marca 1945 r. dokonano podziału Ziem Zachodnich na cztery okręgi oraz obwody. W wyniku tego podziału Nowa Sól znalazła się w okręgu dolnośląskim i obwodzie kożuchowskim.

– 2 maja 1945 r. dotarła do Nowej Soli z Legnicy grupa operacyjna Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów. Obrała ona za swoją siedzibę miasto Nową Sól i stała się pierwszym przedstawicielstwem w całym mieście; miała też za zadanie zabezpieczenie zakładów przemysłowych.

– 22 maja 1945 r. w Nowej Soli rozpoczął działalność inspektorat Państwowego Urzędu Repatriacyjnego, którego zadaniem była organizacja polskiego osadnictwa w mieście i całym obwodzie kożuchowskim.

– 10 czerwca 1945 r. na podstawie rozkazu z dnia 17 maja Naczelnego Dowódcy Wojska Polskiego i marszałka Michała Roli-Żymierskiego, żołnierze II Armii Wojska Polskiego zostali przydzieleni do służby granicznej państwa.

W czerwcu 1945 r. zorganizowano w Nowej Soli posterunek Milicji Obywatelskiej; kilka tygodni później utworzono w mieście Sąd Okręgowy; Prokuraturę Sądu Okręgowego utworzono w Głogowie.

5 lipca 1945 r. Naczelny Dowódca Ludowego Wojska Polskiego wydal rozkaz nr 141 w sprawie akcji osiedleńczej żołnierzy na Ziemiach Odzyskanych. Nakazywał on dowódcom jednostek ożywić i szeroko rozwinąć akcje osiedlania się rodzin wojskowych.

Pod koniec czerwca 1945 r. Główny Inspektorat Osadnictwa wyznaczył 12 przygranicznych powiatów w tym m.in. Sulęcin koło Nowej Soli.

W styczniu 1946 r. produkcje nici rozpoczął Państwowy Zakład Przemysłu Lniarskiego w Nowej Soli; zakład znany był w latach późniejszych jako “Odra”.

Opierając się na doświadczeniach służb specjalnych ZSRR, w których główną rolę odgrywała tajna policja polityczna, w latach 1944-1954 – Urząd Bezpieczeństwa Polski Ludowej, zwany potocznie ‘Bezpieką’, stał się częścią struktur Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Ze względu na charakter wykonywanych działań oraz bezpośrednie podporządkowanie władzy, ‘Bezpieka’ stanowiła wrogi wobec polskiego społeczeństwa organ kontroli, śledztwa i terroru. Szefem wydziału Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (PUBP) d/s “Walki z Bandytyzmem i Dywersją” w pobliskim Kożuchowie w latach 1946-1949 był Jan Łężny – były sierżant oraz absolwent pierwszego, sowieckiego kursu Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych (NKWD) dla Polaków w Kujbyszewie (1944 r.). Słynął on z sadyzmu i okrucieństwa.

Podczas II wojny światowej, Franciszek Kuliczkowski służył jako telegrafista w 6-tej Baterii, 56-tym Pułku Artylerii Przeciwpancernej, 9-tej Samodzielnej Brygadzie II Armii Wojska Polskiego. Za udział w walkach o niepodległą, wolną i suwerenną Polskę, Franciszek został wielokrotnie uhonorowany cywilnymi i wojskowymi odznaczeniami. Franciszek Kuliczkowski wraz z tysiącami innych żołnierzy, przyczynił się do utworzenia wielu chlubnych kart w historii polskiego oręża. W zasobach Archiwum Państwowego w Zielonej Górze, znajduje się opracowanie pióra Franciszka Kuliczkowskiego z 1976 r. o jego udziale w walkach o niepodległość kraju (File / Unit 925). Drugiego kwietnia 2001 roku Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej i Prezydent RP awansowali i mianowali nie będącego w czynnej służbie wojskowej sierżanta Franciszka Kuliczkowskiego na stopień podporucznika Wojska Polskiego.

Franciszek KULICZKOWSKI – dokument mianujący na stopień podporucznika Wojska Polskiego – 2001, zbiory Czesława Kuliczkowskiego, USA

We wrześniu 1945 r. na podstawie rozkazu Naczelnego Dowództwa Wojsk Polskich, II Armia Wojska Polskiego została rozformowana. Wiosną 1946 r. bombardier Kuliczkowski został zdemobilizowany z jednostki wojskowej w Olsztynie. Po kilku dniach, przybył na Ziemie Zachodnie i odnalazł rodziców i rodzeństwo. Jego rodzice: Kazimierz i Kazimiera Kuliczkowscy, jako repatrianci z Kresów Wschodnich II RP, zamieszkali w Starym Żabnie koło Nowej Soli przy ulicy Lubuskiej nr 2.

Franciszek KULICZKOWSKI w mundurze polowym – 1945, zbiory Czesława Kuliczkowskiego, USA
Franciszek KULICZKOWSKI w mundurze galowym – Olsztyn 1946, zbiory Czesława Kuliczkowskiego, USA

Franciszek Kuliczkowski po odrzuceniu propozycji przyjęcia do Szkoły Oficerskiej we Wrocławiu, podjął pracę w charakterze strażnika w Straży Zakładowej przy Nadodrzańskich Zakładach Lniarskich w Nowej Soli. Oddział Straży Przemysłowej składał się z 40 strażników i obowiązywał rygor wojskowy, bowiem zdarzały się wypadki ataków band na Komisariaty Policji, Wartownie Straży Przemysłowej oraz inne placówki w celu pozyskania broni i amunicji a także w celach rabunkowych.

W marcu 1946 roku na jednym z wydziałów zakładu wybuchł pożar, który wyrządził poważne straty. Od początku uznano ten pożar jako akcje sabotażu i dywersji. Jako pracownik Straży Zakładowej, Franciszek Kuliczkowski był jednym z kilku podejrzanych. Komendantem straży był podporucznik o nazwisku Tokarz. W krótkim czasie wraz z innymi strażnikami, Franciszek został przesłuchany a następnie aresztowany. Był podejrzany o podpalenie magazynu i wraz z dwoma innymi strażnikami, został przewieziony oraz osadzony w piwnicznym areszcie UB w Kożuchowie.

Według relacji Franciszka: Orzełki z naszych czapek zostały zdjęte; pas od munduru, spodni i sznurowadła zostały zabrane. Funkcjonariusze UB co godzinę lub dwie na pierwszym piętrze przesłuchiwali nas i innych więźniów przy pomocy mocnego światła skierowanego w oczy. Pytania były bezpośrednie, bezczelne, brutalne i krzyżujące; padały wyzwiska i oskarżenia wrogiego nastawienia względem Polski Ludowej” (Franciszek Kuliczkowski, “Pamiętnik”, Nowa Sól 2005, s. 101).

W stalinowskim systemie prawnym samooskarżenia stanowiły główny dowód, zaś śledztwo zmierzało do uzyskania informacji o danej grupie – w tym wypadku chodziło o pozostałych strażników tego zakładu. Pożary oraz inne akcje uważano za spiski oraz poczynania konspiracyjne przeciw nowym władzom. Oskarżony musiał godzinami odpowiadać kim jest, podawać prawdziwe dane osobiste, przedstawiać listę współpracowników itp. Podczas tygodniowego śledztwa Franciszek Kuliczkowski był bity, fałszywie oskarżany oraz straszony. Dodam, że obok ‘typowego’ bicia i kopania, zmuszano aresztowanych do stu i więcej przysiadów, siadania na nodze stołka, albo na stalowym drucie. Ściskano szufladą jądra; kobiety bito w krocze i w piersi.

Franciszka Kuliczkowskiego przesłuchiwano przez kilkanaście godzin bez przerwy, bez snu i odpoczynku. Zmuszano go do wielogodzinnego stania na jednej nodze. Jako dzielny żołnierz, prawdziwy patriota, dumny weteran II wojny światowej oraz Kresowiak wychowany w atmosferze patriotyzmu w przedwojennej Polsce, stanowczo, szczerze i dokładnie ze szczegółami opowiadał o pożarze. Jako osoba konsekwentna, zasadnicza i wymagająca żądał dowodów winy. “Ci przesłuchujący bili mnie po twarzy jak po cholewie buta!” (wywiad z Franciszkiem Kuliczkowskim, Nowa Sól, 6 październik 2012). Był głodny i osłabiony… “Dzienne wyżywienie składało się z kubka gorzkiej kawy i kromki chleba z jakimś mazidłem na śniadanie; miski zupy i kromki chleba na obiad; a na kolacje to samo co na śniadanie – kubek kawy i kromka chleba” (“Pamiętnik” s. 103). Pomimo takiego karygodnego oraz obelżywego traktowania, fizycznego i psychicznego osłabienia, Franciszek Kuliczkowski kategorycznie odmówił podpisania sfałszowanego protokołu ze swoich przesłuchań.

Po tygodniu przesłuchań i przy braku jakichkolwiek dowodów winy, Franciszek Kuliczkowski wraz z dwoma innymi oskarżonymi, został przeprowadzony do pokoju zeznań gdzie przedstawiono mu do podpisania nowy ‚dokument o niewinności’. Następnego dnia zwolniono Franciszka z aresztu i ostrzeżono ażeby… Słowa jednego o tym co zaszło podczas śledztwa i przesłuchań – nic nikomu nie powiedziałkończąc na swojej matce!” Jak mi Ojciec opowiedział 66 lat później: “Może mama coś się domyślała – ze strachu o siebie oraz ze względu na bezpieczeństwo najbliższej rodziny, nic nikomu do tej pory na ten temat nie powiedziałem(wywiad z Franciszkiem Kuliczkowskim, Nowa Sól, 6 październik 2012).

W swoim “Pamiętniku” na stronie 103, Franciszek Kuliczkowski napisał:Udałem się na stację kolejową w celu odjazdu do Nowej Soli, tam zobaczyłem swoich dwóch kolegów wcześniej ode mnie zwolnionych z aresztu i oczekujących na odjazd pociągu. Ucieszyliśmy się razem, tym, że jesteśmy już wolni ale postanowiliśmy pójść pieszo do Nowej Soli, po prostu mieliśmy obawę aby nas powtórnie nie aresztowano, ażeby być jak najprędzej w domu. Jaka radość była w domu, ile rożnych pytań padało, nie mogłem wszystkiego opowiedzieć, przecież podpis złożyłem o zachowaniu tajemnicy z przesłuchań”.

Co było właściwą przyczyną tego pożaru oraz aresztowania Franciszka Kuliczkowskiego i jego kolegów ze Straży Zakładowej? Wyjaśnię, że posterunek nr 9 na którym służył Franciszek K. sąsiadował z posterunkiem nr 7 i 8, tj. w pobliżu magazynu belgijskiego lnu czesanego – jeszcze poniemieckiego. Za tym magazynem znajdował się potężny elewator zbożowy przy którym służbę pełnili żołnierze sowieccy. Dopuszczali się oni rożnych nadużyć… Sprzedawali lub wymieniali zboże i inne produkty na papierosy i wódkę. Po wypiciu większej ilości alkoholu, pod wpływem trunku, wygłupiali się ci żołnierze, krzycząc oraz strzelając w różnych kierunkach, wokół swojego posterunku. Podczas takiej strzelaniny, kilka kul trafiło w magazyn zboża powodując szybko rozprzestrzeniający się pożar i ogromne straty mienia. W krótkim czasie po wybuchu pożaru pojawili się funkcjonariusze UB i rozpoczęli pierwsze przesłuchania a następnie przewieźli podejrzanych tj. nie żołnierzy sowieckich ale Franciszka Kuliczkowskiego i dwóch innych strażników do aresztu w Kożuchowie. To tragiczne i przykre doświadczenie Franciszek pamiętał do końca życia. Franciszek Kuliczkowski zmarł 25 października 2014 r. w Ośrodku Opiekuńczo-Pielęgnacyjnym w miejscowości Dąbcze kolo Leszna.

Franciszek KULICZKOWSKI z częścią cywilnych i wojskowych odznaczeń – Duryea, Pennsylvania, USA – 1980, zbiory Czesława Kuliczkowskiego, USA
Franciszek KULICZKOWSKI – zaświadczenie Urzędu d/s Kombatantów i Osób Represjonowanych – 1993, zbiory Czesława Kuliczkowskiego, USA

Franciszek KULICZKOWSKI – patent Weterana Walk o Wolność i Niepodległość Ojczyzny – 2001, zbiory Czesława Kuliczkowskiego, USA

Przygotowując powyższe opracowanie opierałem się na opowieściach i “Pamiętniku” pióra mojego Ojca Franciszka KULICZKOWSKIEGO; publikacji pt. “Dzieje Nowej Soli. Wybór źródeł i materiałów”, opr. Tomasz Andrzejewski, Małgorzata Gącarzewicz i Ryszard Sobkowicz, Nowa Sól 2006; oraz innych źródłach.

Opracował: Czesław Kuliczkowski e-mail: frczeslaw@aol.com

C. & D. KULICZKOWSCY, USA