JAZŁOWIEC, BARONOWA BŁAŻOWSKA I KULICZKOWSCY

JAZŁOWIEC, BARONOWA BŁAŻOWSKA I KULICZKOWSCY

Po śmierci Krzysztofa Grudnickiego, nowym właścicielem dóbr jazłowieckich z uwagi na brak potomków oraz poprzez zapis testamentowy została Rozetta Błażowska, żona Wiktora Błażowskiego. Wybudowali oni nowy dwór koło Jazłowca, tj. w pobliskiej wsi, Nowosiółce Jazłowieckiej i tam zamieszkali, coraz bardziej zaniedbując samo miasteczko Jazłowiec. W 1841 r. właścicielem Jazłowca i dóbr jazłowieckich został syn Wiktora – Krzysztof Błażowski. Zaniedbany i coraz bardziej opuszczony pałac jazłowiecki służył jako miejsce zabaw, karnawałowych balów, jak i też obiadów dla myśliwych, które Błażowscy urządzali. Członkowie rodziny Błażowskich herbu ‘Sas’, byli ostatnimi właścicielami Jazłowca oraz innych dóbr w okolicach.

Herb ‘Sas’ to polski herb szlachecki, który został nadany Dominikowi Błażowskiemu przez cesarza Franciszka II; podstawą nadania tytułu ‘barona’ był patent szlachecki z 1775 r. za piastowaną godność radcy galicyjskiego sądu apelacyjnego, posiadanie dóbr Błażów (w powiecie samborskim w obwodzie lwowskim) i Wola Błażowska; za piastowanie przez ojca i dziada urzędów miejskich. Herb ten uważany jest za pochodzenia węgierskiego. Większość rodów pieczętujących się tym herbem pochodziła z wschodnio-galicyjskiej szlachty zaściankowej. Herb Błażowskich był tzw. ‘herbem własnym’, dlatego też do jego używania uprawniony był tylko jeden ród herbownych: Freiherr von Błażów-Błażowski.

Należy dodać, że w praktyce tytuł ‘baron’ uważany był za niższy od tytułu hrabiego, a wyższy od tytułu szlachcica. W Polsce tytuł ten nie był znany; ‘baronami’ nazywano zaś pierwotnie wyższych urzędników.

W 1862 r. przybyła z Rzymu do Jazłowca Marcelina Darowska w poszukiwaniu miejsca na klasztor. W darowiźnie otrzymała ona od Błażowskich pałac jazłowiecki wraz z ruinami zamku. Z jej inicjatywy w 1863 r. powstał w Jazłowcu pierwszy na ziemiach polskich klasztor rzymskokatolicki Zgromadzenia Sióstr Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny. Przy klasztorze pobudowano kaplicę, grobowiec, gimnazjum, internat oraz szkołę zawodową.

Po zajęciu Kresów Wschodnich II RP przez wojska sowieckie 17 września 1939 r., rozpoczęła się tzw. ‘walka z panami’ w celu ‘równouprawnienia’ społeczeństwa. Obejmowanie władzy przez wojska okupacyjne odbywało się przez zakładanie tzw. ‘Komitetów Tymczasowych’ jako organów władzy lokalnej oraz organizowanie policji. Następnie żądano i nakazano rejestrację ludności oraz wszelkich dóbr i majątków. Dalej agenci NKWD (tajnej sowieckiej policji), zaczęli przeprowadzać aresztowania tzw. ‘wrogich i szkodliwych elementów’, tj. nauczycieli, oficerów i osadników wojskowych, działaczy politycznych, właścicieli majątków, biznesmenów, urzędników i innych majętnych osób.

Po ich wypędzeniu z majątku w Nowosiółce Jazłowieckiej, część rodziny Błażowskich, wśród nich Maria Błażowska, schroniła się w klasztorze w Jazłowcu. Po kilku miesiącach pobytu w klasztorze oraz po wywiezieniu pierwszych trzech sióstr zakonnych na Sybir, baronowa Maria Błażowska musiała znaleźć dla siebie nowe mieszkanie – po wcześniejszym uzgodnieniu, zamieszkała ona z Kazimierzem i Kazimierą Kuliczkowskimi oraz ich rodziną w nowo wybudowanym domu u zbiegu ulicy Gminnej i ulicy Gubernia, w pobliżu jazłowieckiego urzędu gminy. Zamieszkanie baronowej wiązało się z dodatkową pracą i usługiwaniem, ale okazało się również pomocne rodzinnemu budżetowi poprzez zapłaty ze strony baronowej za lokum, posiłki oraz okazaną wszelką pomoc i opiekę.

Od lutego 1940 r. zaczęły się deportacje Polaków w głąb Rosji i do Kazachstanu. Według zachowanych dokumentów, 23 lutego 1940 r. (inne źródło podaje datę 12 kwietnia 1940 r.), o godzinie 5-tej rano, baronowa Błażowska została wywieziona z domu dziadków Kuliczkowskich do sowchozu ‘Druga pięciolatka’, położonego wśród stepów Kazachstanu w Szamonajce, w obłasti semipałatyńskiej; następnie została zesłana na Sybir. W tym samym czasie wywieziono na Sybir 2 rodziny Kowalskich, 1 rodzinę Strzeleckich, 1 rodzinę Kuriańskich, 1 rodzinę Goldsstabów oraz 1 siostrę zakonną. Z Krzywołuki wywieziono całą rodzinę naszych Hoffmannów / Hofmanów.

Kazimiera KULICZKOWSKA z wnukami Czesławem i Teresą, Stare Żabno k. Nowej Soli, 1957 r.

Zgodnie z nakazem, baronowa zabrała ze sobą na Sybir tylko kilka osobistych pamiątek, bieliznę, ciepłą odzież, pewne zapasy żywności, pieniądze, klejnoty itp., pozostawiając u Kuliczkowskich m.in. srebrne sztućce, misy, półmiski, porcelanę, pozostałe pamiątki osobiste, letnią odzież itp. Ze strachu przed rewizją sowiecką, większość rzeczy została ukryta przez domowników na strychu domu i pokryta warstwą świeżej gliny. Podczas repatriacji na Ziemie Odzyskane jesienią 1945 r., Kazimiera i Kazimierz Kuliczkowscy przywieźli ze sobą pięknie zdobiony krucyfiks, jak też i srebrny dzwonek. Dzwonek ten Kazimiera Kuliczkowska podarowała wnukowi Czesławowi Kuliczkowskiemu z okazji jego 18-tej rocznicy urodzin.

 

Fotografia dzwonka baronowej Marii Błażowskiej, który zachował się w rodzinie Kuliczkowskich

Kazimiera KULICZKOWSKA – Stare Żabno, k. Nowej Soli, 1968 r.

Dzwonek ten był jednym z kilku dzwonków, które baronowa Błażowska używała względem służby na swoim dworze. Rano np. potrzebując pomocy w przyodziewaniu się, czy też żądając podania śniadania, używała dzwonków, ażeby zawiadomić służbę o swoich życzeniach i potrzebach. Dodam, że w lipcu 1970 r., podczas pobytu Kazimiery, Franciszka oraz Czesława Kuliczkowskich w swoim domu w Jazłowcu, wejście na strych potwierdziło wybranie wszystkich rzeczy, które pozostały po baronowej Błażowskiej, a były tam ukryte.

Obok częściowo odbudowanego klasztoru, inną pamiątką po rodzie Błażowskich w samym Jazłowcu są ruiny zamku, jak i też stojąca pośrodku cmentarza kaplica zbudowana przez barona Błażowskiego w stylu gotyckim, również w stanie ruiny. W katakumbach / podziemiach kaplicy grobowce zmarłych rodu Błażowskich zostały doszczętnie zniszczone i zdewastowane, trumny rozbito, resztki zwłok i szat porozrzucano na posadzce grobowca – scenę tę pamiętam do dzisiaj.

Podczas pobytu w obozie przymusowej pracy na Sybirze, baronowa Błażowska często pisała listy do Kuliczkowskich, prosząc o pomoc. Kuliczkowscy dzielili się z baronową, czym mogli; wysyłali paczki z ciepłą odzieżą i roboczymi rękawicami; suchym grochem, fasolą, kaszą, przetopionym masłem, smalcem, olejem, sucharami oraz innymi produktami.

Po jednym roku pobytu na zesłaniu, na skutek porozumienia pomiędzy W. Churchillem i J. Stalinem, brat baronowej sprowadził ją do Anglii. W 1947 r. baronowa odwiedziła swoją byłą pokojówkę w Lwówku Śląskim na Ziemiach Zachodnich oraz rodzinę Kuliczkowskich w Starym Żabnie koło Nowej Soli na Ziemi Lubuskiej, ażeby im osobiście podziękować za uzyskaną pomoc podczas zesłania na Sybir.

Wykaz członków rodu Błażowskich:

  1. Dominik Błażowski z tytułem ‘baron’ (godność barona otrzymał w 1780 r.); Dominik został mianowany ‘baronem’ jako właściciel dóbr, członek sądów galicyjskich, cesarski radca apelacyjny itp.

  2. Edward Błażowski, ur. w 1881 r. z tytułem ‘baron’.

  3. Julian Błażowski, ur. w XIX w. w Błażowie z tytułem ‘baron’.

  4. Krzysztof Leonard Błażowski (1807-1888) urodzony z tytułem ‘baron’, właściciel dóbr w Jazłowcu oraz Nowosiółce Jazłowieckiej w powiecie buczackim, odznaczony orderem cesarskiej austriackiej Żelaznej Korony III klasy.

  5. Maria Błażowska, ur. w 1880 r. z tytułem ‘baronówna’.

  6. Mieczysław Błażowski, ur. w XIX w. z tytułem ‘baron’.

Baronowa Błażowska była przedstawicielką rodu uważającego, że w wykonywaniu pracy zarobkowej było coś uwłaczającego godności, jak i też poniewierającego. Kult tzw. ‘nic nierobienia’ był szczególnie widoczny wśród kobiet wyższych sfer. Wiele arystokratek, kończąc na baronowej Błażowskiej, nawet nie potrafiło się odpowiednio samodzielnie ubrać, coś ugotować, czy też nawet liczyć pieniądze. Tego typu styl życia nie był uważany za ujmę, ale wręcz przeciwnie, za wyznacznik wysokiego statusu społecznego. Świadczyło to bowiem o tym, że kobieta miała wystarczającą ilość służby, która załatwiała za nią wszelkie sprawy dnia codziennego. Takie osoby tymczasem mogły żyć w świecie poezji, rozrywek, teatru, towarzyskich spotkań itp. Zachowanie to dziwiło Kazimierę Kuliczkowską, która okazywała różną pomoc w stosunku do mieszkającej u niej baronowej Błażowskiej.

Jeżeli chodzi o większość mężczyzn rodu Błażowskich to tak Kazimierz Kuliczkowski, jak i też jego syn, a mój ojciec Franciszek Kuliczkowski byli świadkami ich pracy fizycznej. Podjeżdżali oni dość często swoimi bryczkami na pola, pastwiska, do lasu lub też wchodzili oni do stajni, czy też stodoły, ażeby wyręczyć najemców lokalnych chłopów w ich ciężkiej pracy. Kazali swoim poddanym udać się na odpoczynek, zaś sami – biorąc w ręce cepy, grabie, widły, czy też łopaty – za nich pracowali tak „dla zdrowia”.

Tyle wiem oraz tyle jeszcze pamiętam o moich dziadkach Kuliczkowskich z Jazłowca na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej oraz baronowej Błażowskiej, która z nimi przez pewien czas dzieliła swoją dolę, i w których domu zamieszkiwała.

Okładka „Pamiętnika” pióra Franciszka KULICZKOWSKIEGO

Strona tytułowa „Pamiętnika” pióra Franciszka KULICZKOWSKIEGO

Strona „Pamiętnika” Franciszka Kuliczkowskiego z początkiem wpisu o BŁAŻOWSKICH

Strona nr 63 z „Pamiętnika” Franciszka Kuliczkowskiego z opisem prośby o pomoc i powojennej wizyty w Starym Żabnie ze słowami podzięki z 1947 r.

Przygotowując artykuł opierałem się na opowieściach Babci Kazimiery KULICZKOWSKIEJ z domu MARCINKOWSKIEJ (1901-1973), „Pamiętniku” pióra mojego Ojca Franciszka KULICZKOWSKIEGO oraz innych dostępnych w USA materiałach źródłowych.

Opracował: Czesław Kuliczkowski e-mail: frczeslaw@aol.com

C. & D. KULICZKOWSCY, USA

Grób i pomnik KULICZKOWSKICH – cmentarz komunalny w Starym Żabnie koło Nowej Soli przy ulicy Piaskowej