Z kresowego albumu dziadka (6). Krótka historia na starym zdjęciu zapisana: Kierunek Polska. Munina – Jarosław, wrzesień 1945.

Munina – Jarosław, wrzesień 1945. Rodzina M.

Kierunek Polska, „Ziemie Odzyskane”.

Już siedzą w pociągu, już jadą.

Jest gorąco, słońce nagrzewa metal wagonu, dzieci są głodne i marudzą, wszystkim chce się pić.

Pociąg wreszcie staje na jakiejś stacji, jest okazja by przynieść trochę wody, może ktoś da mleka dla dzieciaków.

Brat dziadka, Władysław szybko wyskakuje i pędzi do studni, żeby dotrzeć tam przed innymi. Jeszcze kilka susów i będzie po drugiej stronie peronu…

Nie dotarł, na oczach rodziny potrącił go pociąg jadący z naprzeciwka.

Rozpacz to wielka, rodzina osłupiała i zszokowana, prababcia Katarzyna traci przytomność, muszą ją cucić. Po chwili odzyskuje świadomość i podejmuje decyzję, dalej już nigdzie nie pojedzie! Ma dość.

„Tam” zostały groby Filipa, jej męża i ukochanego syna Michała, rodziców, krewnych. Nie zostawi „tutaj” następnego syna. Wysiadają na następnej stacji.

Dobrzy ludzie, nie patrząc na swój niedostatek, widząc małe dzieci, znoszą im jedzenie, koce i ciepłe ubrania, bo wrześniowe noce bywają przecież chłodne.

Przy trumnie zbiera się cała rodzina. Po lewej trzy siostry Z., Wanda, Stefania i Maria, (czwarta Zofia została we Lwowie, chce czekać na powrót męża z frontu; nie wróci, a ona już nigdy nie wyjedzie).

Mąż Marii, Władysław leży w trumnie, z tyłu siedzi dziadek z dziećmi szwagierki Wandy.

Mały chłopiec w spodenkach z szelkami, ma pięć lat. Nie bardzo rozumie sytuację, rozgląda się na boki i wierci na kolanach swojej babki Katarzyny, to mój tato. Ani on, ani pozostali nie mają chyba jeszcze świadomości, że właśnie teraz, od tej chwili historia dla nich zaczyna się pisać na nowo.


Jeśli ktokolwiek i kiedykolwiek oglądając moje zdjęcia i czytając historyjki pod nimi, dokona odkrycia i coś sobie przypomni, albo rozpozna którąś z widocznych tam osób, proszę o kontakt.

Renata Orzech

Adres do kontaktu: naciao@op.pl