Czy domyślasz się że mimo wszystkiego szalenie tęsknię za Tobą? Listy porucznika Piotra Charkowa, kawalera Orderu Virtuti Militari, ofiary katyńskiej zbrodni

Wiosną 1943 roku, w czasie ekshumacji w Katyniu, wydobyto szczątki młodego oficera. W kieszeniach jego munduru znaleziono legitymację, karty pocztowe i fotografię kobiety. Zachowany dokument pozwolił na identyfikację – było to ciało podporucznika Piotra Charkowa ze Złoczowa. Kobietą na zdjęciu była jego młodzieńcza miłość Kochana Zosieńka, która nieświadoma zbrodni, z nadzieją wciąż czekała na powrót Piotra z niewoli.

W tymże fatalnym 1943 roku, pewnego ciepłego lipcowego dnia na drugiej stronie Gazety Lwowskiej na Liście ofiar katyńskich kobieta z fotografii odnalazła wpis: CHARKÓW PIOTR, ppor. nauczyciel w Jastrzębcu. Leg. urzędn. Państw., 4 karty pocztowe i fotografia kobiety. Świat pragnień i marzeń Kochanej Zosieńki przestał istnieć.

1943, 28 lipca, Gazeta Lwowska. Zbiory Alicji Gładki z Bielska-Białej.

Zofia Janina Helena, trojga imion, Bukowska, rocznik 1910, była córką Władysławy z domu Madurowicz, właścicielki dużej kamienicy przy ul. Zygmuntowskiej w Złoczowie, która przed wojną prowadziła sklep przemysłowo-spożywczy. Bronisław, ojciec Zofii, zmarł w 1920 r. w wieku 58 lat. W latach 1920-1929 uczyła się w Gimnazjum im. Króla Jana Sobieskiego w Złoczowie, gdzie zdała maturę. Potem pracowała w Zarządzie Dróg w Zborowie, magistracie w Złoczowie i pomagała mamie w prowadzeniu domu i sklepu. Od 1941 roku, gdy mama Zofii zachorowała, sklep został oddany w dzierżawę. Zofia miała młodszego brata Władysława oraz dwie siostry, które zmarły przed wojną: Stefanię (+ 1928 r.) i Bronisławę.

1928, około. Siedzą – od lewej: Bronisława Bukowska (siostra) i Zofia Bukowska. Stoją – pośrodku Władysława Bukowska (mama). Zbiory Alicji Gładki z Bielska-Białej

Piotr był synem Marii z Kawałkowskich i Teodora Charkowa. Urodził się w 1907 roku i był najmłodszy z trojga rodzeństwa. Miał dwie siostry: Maria urodziła się w 1902 roku, a Stefania w 1904 roku.

Rodzina Charkowów: stoją: Stefania, Piotr i Maria, siedzą rodzice: Maria i Teodor. Zbiory Henryka Stojanowskiego z Pyrzan.

Piotr zdał maturę w Prywatnym Seminarium Nauczycielskim Żeńskim w Złoczowie i odbył służbę wojskową w 64 pułku piechoty w Grudziądzu. W 1938 roku zdał egzamin praktyczny na nauczyciela szkół powszechnych przed Komisją Egzaminacyjną w Przemyślu. Na kontraktach nauczycielskich pracował w szkołach w Wysokiej, Medyni Głogowskiej, Podzwierzyńcu, Woli Dalszej, Wólce Niedźwiedzkiej, Dębnie, Rudzie, Jastrzębcu i Przychojcu. W jednym z listów pisał: Takie to moje szczęście – gdzie byłem, wszędzie chcą bym tam wracał. Ja jednak lecę z kontraktu na kontrakt i nigdzie miejsca nie zagrzeję. (1932 r.)

Piotr Charków z dziećmi szkolnymi. Zbiory Henryka Stojanowskiego z Pyrzan.

Rodzina Charkowów mieszkała przy ulicy Polnej 5, na przedmieściu Złoczowa zwanym Szlaki (dziś po ich gospodarstwie pozostał jedynie budynek gospodarczy). Miejsce to było punktem pustoszącego okolice szlaku tatarskiego biegnącego do Lwowa, co utrwaliło się w nazwie wsi, późniejszego przedmieścia. W bliskiej okolicy mieszkała też rodzina Postawów. Jedno tragiczne zdarzenie u schyłku wojny sprawiło, że w przyszłości losy Postawów i Zofii splotły się w jedno.

Najstarszy ślad przyjaźni Zosi i Piotrka znajdujemy w jej pamiętniku we wpisie z 1928 roku Abyś zawodu nigdy nie znała, / Co rozpacz, smutek nigdy nie wiedziała… (…) Będąc kochaną, serce Twe kochało / Abyś doznała prawdziwej miłości (…) Tego Ci życzy, Pietrek życzliwy (fragment). Zofia miała wówczas niespełna 18, a Piotr 21 lat. Dziś wiemy, że niestety, jak to w życiu bywa, nie wszystkie życzenia się spełniły.

1928, 3 kwietnia, Złoczów, wpis Piotra Charkowa do pamiętnika Zofii Bukowskiej. Zbiory Alicji Gładki z Bielska-Białej

Najstarszy zachowany list pochodzi z 1929 roku. Piotr napisał go z Cieszyna, gdzie trafił na przeszkolenie wojskowe. Panno Zosiu! (…) Od razu pierwszego dnia poszliśmy na ćwiczenia. Pogoda prześliczna, śnieg sypie, że świata bożego nie widać a my jak widma białe snujemy się po drodze. Pomarzliśmy jak jasny pierun a przeklinali wszyscy począwszy od oficerów a skończywszy na nas. Dzisiaj było coś podobnego ale o wiele gorzej. Wiatr dmie śniegiem nigdzie śladu drogi a my idziemy na ćwiczenia bojowe. Często zapadaliśmy po piersi w śnieg tak że jeden drugiego musiał wyciągać. Rozumie się że przy tem było pełno śmiechu i grandy. Tak pochodziliśmy po śniegu 2 i pół godziny. W tym czasie dwóch podoficerów i trzech szeregowych odmroziło sobie uszy. Dalszy ciąg wojska zapowiada się o wiele gorzej. (…) Szczególnie tęskno mi, że nie mogę zobaczyć Ciebie chociażby z daleka. (…) Na razie kończę bo już ciemno i nie mam mniejsca. Kończę pozdrawiam i… Ucałowanie rączek dla mamusi i serdeczne pozdrowienia dla Broni. Piotr

1929, 5 stycznia, Cieszyn, list Piotra Charkowa do Zofii Bukowskiej. Zbiory Alicji Gładki z Bielska-Białej.
1929, 5 stycznia, Cieszyn, list Piotra Charkowa do Zofii Bukowskiej. Zbiory Alicji Gładki z Bielska-Białej.

Przeniesiony do Grudziądza do szkoły oficerskiej w jednym zdaniu już dużo śmielej określał swe uczucia: Czy domyślasz się że mimo wszystkiego szalenie tęsknię za Tobą i podawał swój adres: P. Charków kapral podchorąży, 1 CKM 64 pp. Grudziądz.

Zbiory Alicji Gładki z Bielska-Białej.

W kolejnych listach Piotra odnajdujemy zarówno trawiącą samotnego nauczyciela na prowincji tęsknotę za Ukochaną Zosieńką, ale i zazdrość, przekorę, jadowite złośliwości, czy bałamuctwa wynikające zapewne z niepewności i oddalenia.

Kochana Zosieńku!

(…) Co się tyczy mej osoby, to mam teraz podcięte skrzydła i fruwać nie mogę. Nudy wiejskie do grobu mię zapędzają, lecz nie dam się. Wczoraj naprzekór kąpałem się tam, gdzie już 12 osób utopiło się lecz ja jakoś jeszcze piszę ten list czyli że żyję. Narazie kończę zasyłam moc pozdrowień i ucałowań może już w ostatnie. Piotr (1930 r.)

Panno Zosieńku!

(…) Spodziewam się, że od czasu naszego, że tak powiem ostatniego spotkania się, dużo wody upłynęło a tem samem nie jedno odwróciło się w kalejdoskopie życia. Może u Pani nie, lecz u mnie tak. Nie jestem na starem wymarzonem mieyscu, lecz rzucony o całe 14 km dalej od miasta. Powodzi mi się ni źle ni dobrze, jedyną pociechą osładzającą me życie jest koleżanka po fachu. Z nią uczę z nią chodzę wreszcie w niej się częściowo kocham. Osóbka miła Tarnowianka. (…) (1930 r.)

Panno Zosiu!

(…) Cóż Ty tam a ja tu a między nami pustka i przestrzeń i łączą nas tylko wspomnienia. (1931 r.)

Panno Zosieńku!

Za liścik bardzo a bardzo dziękuję. Piszesz mi że Cię zdradzam!!! Gdzie tam, ani mi się śni coś podobnego. Pisałem że zostałem słomianym wdowcem – co prawda to tak, bo moja współpracowniczka nagniewała się na mnie i to tak bardzo, że do dziś ani słowa się nie odzywa. (…) Żeby to tak nieprzymierzając Ty była na jej miejscu, to możesz wyobrazić sobie, jakbyśmy się bawili, co? – a tak musimy poprzestać jedynie na korespondencji i na miłych marzeniach sennych. Cóż zrobić, może kiedyś…..? Piszesz kochanie że bawisz się w gospodynię – ja pochwalę się tem samem, bo nawet sam sobie gotuję obiady, bo ta pani gdzie stołowałem się zaczęła bawić się w paskarstwo. Teraz tak gotuję że nieraz i psy nie chcą tego zjeść. Ale powoli nabieram wprawy i mam nadzieję że jeszcze Ciebie w tym kierunku doścignę. (…) A gdy Ty pójdziesz [za mąż] to wstąpię do klasztoru by pokutować za swoje i cudze winy. (…) (1931).

Kochana Zosieńku

(…) Doprawdy jakie to głupie uczucie. Przyzwyczaić się do kogoś, zżyć się a nawet pokochać – a w końcu – klapa. (…) Tobie inna droga do zbawienia a mnie inna, co zresztą sama w ostatnim Twym liście zaznaczyłaś. „Прощаюсь ангели з Тобою”….. „і скажу шом Тебе любив” (Żegnajcie aniołowie z Tobą i mówię, że cię kochałam). (1931 r.)

(…) Co do dziewczynki to dotychczas jeszcze nie wypatrzyłem odpowiedniej a zdałoby się jakieś ciało do łóżeczka. (…) Gdybyś tak była ze mną!!! (…) Myślę i myślę a zawsze o Tobie – co robisz – jak się bawisz, gdzie przebywasz, czemu my nie razem i wiele myśli krąży po mej kapuścianej głowie a konspektów to już 3 dni nie piszę. Gdyby tak wpadł inspektor! (…) Pozdrawiam serdecznie i całuję rączki i buzię Piotr. (1932 r.)

1932, 11 lutego, Podzwierzyniec, list Piotra Charkowa do Zofii Bukowskiej. Zbiory Alicji Gładki z Bielska-Białej.

Korespondencja jest też swego rodzaju źródłem do dziejów szkolnictwa w przedwojennej Polsce. Obraz polskiej prowincji nie jest jednorodny. Bywa, że Szkoła sama [w Medyni Głogowskiej] stosunkowo dość marna (1930 r.), ale też Szkoła [w Podzwierzyńcu] pyszna najlepsza z tych w jakich uczyłem (1932 r.), a w innym liście o tej samej placówce Piotr pisze: Urządzenie szkolne wprost wyśmienite – wodociągi, elektryka, dzwonki elektryczne, dzieci mądre i dobre (…). (1932 r.)

W jednym z listów znajdujemy ciekawy ślad skomplikowanego zagadnienia identyfikacji narodowościowej. Dziś na obczyźnie – nie słyszę drogą sercu mowę ojczystą (…) Posadę objąłem po św. pam. panu Kuznirze [Kuźniar?], który zmarł 26 stycznia był to wielki działacz polityczny, należał wszędzie i był powszechnie poważany. Zrozumiesz chyba, że dla mnie jest to nie bardzo miła pozycja, gdyż wszędzie muszę go zastępować. Jestem już „strzelcem” należę do towarzystwa „Jedność” itp. Ja zapalony Ukrainiec działam na korzyść obcą. Ale mus wielki pan (1932).

To na terenach Podola był dość powszechny dylemat. Pierwszym, ojczystym językiem większości ludności był ruski – swego rodzaju miejscowy dialekt będący mieszaniną słów polskich, ruskich i zapożyczeń od wielonarodowej wspólnoty zamieszkującej kresy. Do tego wielka atrakcyjność rusińskiego folkloru, sprawiała, że wielu mieszkających tu Polaków ulegało tym wpływom i wtapiało się w miejscowe społeczności.

Nie bez powodu pochodzący z sąsiedniego Wołynia poeta Zygmunt Rumel w wierszu pod znamiennym tytułem „Dwie matki”, pisał: Dwie mnie Matki-Ojczyzny wyuczyły mowy / (…) Bym się sercem przełamał bólem w dwie połowy / By serce rozdwojone płakało jak głos… Dopiero trauma banderowskich mordów w imię samoistnej Ukrainy, w której miało nie być miejsca dla innych, zmieniło nastawienie miejscowych. Wspomniany Rumel, syn dwóch matek, gdy bezbronny pojechał paktować z ukraińskimi nacjonalistami, został bestialsko zabity. Mordów doświadczyli praktycznie wszyscy, także ci z mieszanych ukraińsko-polskich rodzin. Po tych doświadczeniach wielu przeklęło dawną ojczyznę-matkę i wyjechało, starając się zatrzeć swoje ukraińskie pochodzenie.

Piotr wyboru dokonał broniąc Polski we wrześniu 1939 roku, co nieuchronnie doprowadziło go do katyńskiego lasu. W liście pisanym 11 lutego 1932 roku w Podzwierzyńcu, Piotr proroczo pisał: Kochana Zosieńku. (…) Serce ogarnia pewien lęk przed przyszłością, która jest tak tajemnicza i niezbadana jak oblicze księżyca. (…) Po rannej pracy wracam do domu, by przy kominku marzyć o przeszłości. Wówczas zapominam o wszystkiem a przed oczyma majaczą się różne obrazy, które zmieniają się szybko jak w kalejdoskopie, a wszędzie widzę jeden obraz, który nigdy nie ginie – obraz Zosieńki „czarne oczy”. Osiem lat później, była to może jedna z ostatnich wizji gasnącej świadomości porucznika Charkowa, wrzuconego z przestrzeloną potylicą, do leśnego dołu śmierci. Losy Piotra i Zofii to smutny przykład, że nie zawsze my decydujemy o tym jak wykorzystać czas, który nam dano.

Podporucznik Piotr Charków, , wraz z innymi polskimi żołnierzami zgładzonymi w Katyniu, dla upamiętnienia ofiary ich życia, w imię Niepodległości Polski, został w 1976 roku przez Prezydenta RP na Uchodźstwie pośmiertnie odznaczony Orderem Virtuti Militari (nr 14384). 10 lat później nadano mu Krzyż Kampanii Wrześniowej 1939 r., a w 2007 roku awansowano pośmiertnie na stopień porucznika Wojska Polskiego.

Dokładnie rok po ukazaniu się w prasie komunikatu o znalezieniu zwłok Piotra, Złoczów został zdobyty przez Armię Czerwoną. Co czuła Zofia widząc na ulicach rodzinnego miasta czerwonoarmistów? Tych, którzy zamordowali osobę bliską jej sercu?

Minął kolejny rok. W 1945 roku Zofia poślubiła w Złoczowie Teofila Postawę, wdowca, który przeżył całkiem niedawno rodzinną tragedię. W połowie lipca 1944 roku, w czasie walk o Złoczów, Teofil z rodziną schronił się w jednej z kamienic. Niemiecka bomba lotnicza spadła rujnując budynek. Wyciągnięty z płonącego domu Teofil ocalał, ale w piwnicy zginęło wówczas siedem osób z jego rodziny – w tym jego synkowie: pięcioletni Tomasz i sześcioletni Witold i żona (więcej o rodzinie Postawów w: Stanisław S. Nicieja, Kresowa Atlantyda. Historia i mitologia miast kresowych, tom X, Opole 2017, s. 118-123).

W 1945 roku, Zofia i Teofil, wyjechali ze Złoczowa i osiedlili się w Bielsku-Białej. Zofia w 1946 roku urodziła syna Karola, a dwa lata później córkę Alicję. Szczęście jednak nie trwało długo. Teofil Postawa zmarł w 1954 roku na ołowicę, której nabawił się przy produkcji akumulatorów.

Gazetę, posłańca hiobowej wieści, wraz z listami od Piotra, Zofia przechowała przez czas wojennej pożogi, powojennego wysiedlenia i okres ciężkiej pracy i wychowania dzieci, aż do śmierci w 1970 roku, zaś jej córka Alicja przez kolejne 50 lat. Jakby na przekór temu, że są sprawy, których czas już nie poskleja.

Siostry Piotra Charkowa, Maria i Stefania, zmarły bezpotomnie. Maria, po mężu Pająk, pyrzańska nauczycielka, zmarła w 1968 roku i spoczywa w Pyrzanach. Stefania, położna i mniszka Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo, umarła w 1989 roku i została pochowana w Krakowie, zamykając tym samym ostatecznie dzieje złoczowskiego rodu Charkowów z ulicy Polnej.

Opisanie historii przyjaźni Zofii i Piotra było możliwe dzięki Pani Alicji Gładki z Bielska-Białej, córki Zofii, która przekazała listy Piotra oraz Gazetę Lwowską.

Znaczna część fotografii pochodzi z kolekcji Henryka Stojanowskiego z Pyrzan – depozytariusza pamięci kresowych rodzin Charkowów, Pająków i Stojanowskich.

Bogusław Mykietów, Zielona Góra, e-mail: aka@mykietow.pl

Wszystkie zachowane listy Piotra Charkowa, Gazetę Lwowską oraz fotografie rodziny Bukowskich, Charkowów i Postawów znajdą Państwo tu:

Charków / Charkiw, Bukowscy, Postawa – rodziny ze Złoczowa