Tajemnica rodzinna w przekazach pokoleniowych – nieuświadomiony wpływ na losy pewnej rodziny. Kwiecień 1905, Stryjówka koło Zbaraża, dom nr 371

Zazwyczaj poszukiwanie przodków spowodowane jest perturbacjami w życiu osobistym lub potrzebą wyjaśnienia czegoś, co dzieje się obecnie a czego nie do końca rozumiemy. Czasem towarzyszy temu poczucie „niepełności”, braku przynależenia do systemu, który przecież dla każdego z nas jest naturalny. Systemem tym jest rodzina.

Dokładnie tak było ze mną. Wyszłam za mąż z wielkiej miłości za mężczyznę, którego rodzina miała świetnie udokumentowaną historię swojego pochodzenia. Spokojni chłopi z mazowieckiego, trzymali się siebie i aktywnie uczestniczyli w spisywaniu swoich dziejów.

Za to moja rodzina zawsze była jakby w oderwaniu. Mocna więź z Matką i Ojcem, charakterystyczna w mojej małej, nuklearnej rodzinie była w dużym oderwaniu w zakresie więzi od rodziny Babci, Dziadków oraz rodzeństwa moich Rodziców, z którymi kontakt był sporadyczny. Choć jako dziecko jeździłam do nich na wakacje, nie było to dla mnie specjalną przyjemnością i nie było we mnie potrzeby podtrzymywania tych relacji. Nie było potrzeby podtrzymywania tego, co dziś nazwałabym dziedzictwem.

Autorka tekstu Karolina Ambroziak ok. 1983 r.

Życie się jednak zmienia. Urodziły się moje dzieci, przeszedł własny kryzys, który zmienił moje życie o 180 stopni i nagle dotarło do mnie, że to co przeżywam, przekonania, sposób życia, wreszcie lęki które temu towarzyszyły nie do końca pochodzą ze mnie. Z mojej historii. Czułam, że kryje się w tym coś głębszego, co warto było poznać i odkryć na nowo.

Zaczęłam zatem szukać.

Jako psychologa, interesowało mnie nie tylko proste podejście do faktów, ale także relacje, których echa widać w naszych dzisiejszych życiach. Poniżej opiszę Wam moje poszukiwania. Być może ktoś z Was pomoże mi dopełnić elementy układanki, którą z wielką intensywnością układam. Pomaga mi w tym mój Partner, doskonały w poszukiwaniach genealogicznych. Ja zatem szukam relacji, emocji i zachowań, On szuka dat.

Zaczynając od początku…

Rodzinę moją naznaczyła osoba Michaiły Nagadzyny. Mieszkał w Stryjówce w domu pod numerem 371. Urodzony 15 października 1862 roku, pojął za żonę moją praprababkę Helenę z domu Słomińską urodzoną 5 listopada 1867 roku. Praprababka pochodziła z Tarasówki. Być może zakochała się w moim prapradziadku a być może zmuszono ją do wyjścia za mąż. Jakakolwiek była to przyczyna dla Heleny Nagadzyny, przygoda ta nie skończyła się szczęśliwie, bowiem postać Michaiła w opowieściach mojej rodziny, opisywana była jako „zła osoba”.

Przekazy rodzinne mówiły, iż zamordował swoją żonę Helenę Słomińską, z którą miał pięcioro dzieci. Praprababka zmarła w wieku 38 lat. Oficjalnie w akcie zgonu wpisane jest zapalenie płuc. Mordu Prapradziadek dokonał banalnie – żelazkiem. Okoliczności sprawy nie są mi znane. Wynikiem tego jednak były niezbyt banalne historie. Otóż dzieci z tego związku przekazano do domów kuzynów, by jakoś je wychowali. Nie muszę tłumaczyć, iż dzieci po takiej tragedii wylądowały w nowych miejscach, bez poczucia bezpieczeństwa a najmłodsza z nich, moja prababka Anna (ur. 26.07.1900) jako pięcioletnia dziewczynka zmierzyć się musiała z ogromną traumą. Trauma ta odzywała się w kolejnych pokoleniach. O tym jednak za moment.

Akt zgonu Heleny Nagadzyny z 1905 roku. Przyczyna zgonu wpisana przez księdza, pneumonia – zapalenie płuc, rodzi kolejną zagadkę – czy pleban znał faktyczną przyczynę śmierci. Archiwum Główne Akt Dawnych, zespół 301, sygn. 1899. Stryjówka 1905 r.

Anna miała czworo rodzeństwa: Pawła, Wasyla (Bazyla), Teodora, Paulinę. O tej ostatniej nie wiem nic. O pozostałych wiem, że rozpierzchli się po świecie. Kanada, Francja i USA stały się ich nowymi domami. Więź z nimi w mojej obecnej rodzinie nie istnieje. Pamiętam jednak iż w czasach mojego dzieciństwa dostawialiśmy paczki z USA z deficytowymi na tamte czasy kolorowymi ubraniami😊 Być może to rozpierzchnięcie się rodzeństwa jest przyczyną słabych relacji w mojej rodzinie.

Wracając do Michaiły, po zamordowaniu żony nie odbywał kary. Wręcz przeciwnie. Wkrótce po tym w jego życiu zawitała nowa żona. Zaledwie dwa tygodnie po śmierci Heleny ogłoszono zapowiedzi, a w miesiąc po śmierci w domu prapradziadka pojawiła się nowa żona. Młodziutka Elżbieta Zembik z Hrycowiec powiła mu dwie córki: Marię i Katarzynę. To od Kasi wiemy, iż Michaiło kontynuował swoje zachowania polegające na przemocy wobec żony i córek. Córki zamykał na przykład w beczkach, żeby umarły. Na szczęście rodzina żony lub sąsiedzi uratowali dziewczynki, a Michaiło, tuż przed pierwszą wojną światową, w starszym już wieku uciekł za wielką wodę.

Nie było to jednak takie proste. Próbował dwa razy: w Kanadzie skąd go cofnięto a następnie w Stanach. Tam słuch po nim zaginął.

O Elżbiecie i jej córkach nic więcej nie wiem.

Michaiło nie był jedyną „barwną” postacią w mojej rodzinie. Choć zdecydowanie postać jego położyła się cieniem na małżeństwa jego Córki oraz mojej Babki. Z psychologicznego punktu widzenia, traumy transgeneracyjnej, utrata Matki w takich okolicznościach, jakiej doświadczyła moja Prababka, niepewność jutra oraz przechodzenie z rodziny do rodziny musiało mieć swoje konsekwencje.

Odkąd szukam moich przodków po obu stronach, w rodzinie otworzyło się wiele wspomnień. Niektórych smutnych, niektórych nostalgicznych. Ja przyjmuje je wszystkie próbując poukładać te puzzle i spisać historię rodziny aby uświadomić moim dzieciom i mojemu rodzeństwu jak wielu z nich ma wpływ na nasze dzisiejsze losy.

Archiwum Diecezjalne w Zielonej Górze, Zespół 190: Parafia rzymskokatolicka Stryjówka koło Zbaraża: sygn. PStr-kat 1, Spis dusz 1880-1934. Opracowane w książce: Maciej Kubiak, Bogusław Mykietów, Lidia Opaczewska, Mieszkańcy Stryjówki koło Zbaraża w świetle Spisu familij i wspomnień, Zielona Góra 2019.

Źródła. W Stryjówce, w domu numer 371, według spisu dusz parafii łacińskiej mieszkali:

(gr. – grekokatolik, łac. – wyznanie łacińskie, ur. – urodzony, zm. – zmarły, śl. – ślub)

Nagadzyna Michał gr. ur. 15.10.1862

Nagadzyna Helena żona, z d. Słomińska łac. ur. 05.11.1867, zm. 20.04.1905.

Nagadzyna Paweł syn gr. ur. 25.06.1888 śl. 18.07.1911

Nagadzyna Wasyl syn gr. ur. 1889

Nagadzyna Teodor syn gr. ur. 02.03.1892

Nagadzyna Paulina córka łac. ur. 15.06.1894

Nagadzyna Anna córka łac. ur. 26.07.1900

Nagadzyna Apolonia żona Pawła, z d. Gretkierewicz łac. ur. 11.11.1885

Nagadzyna Helena Michalina córka Pawła łac. ur. 29.09.1922

Nagadzyna Maria córka Pawła łac. Urodzona Ameryka.

Nagadzyna Elżbieta II żona Michała, z d. Zembik łac. Z Hrycowiec, córka Ignacego i Marii Lewandowskiej.

Nagadzyna Maria córka Michała i Elżbiety łac. ur. 07.07.1906

Nagadzyna Katarzyna córka Michała i Elżbiety łac. ur. 30.11.1908

Robak Jan łac. ur. 20.10.1876 śl. 11.11.1900

Robak Katarzyna żona, z d. Gretkierewicz łac. ur. 01.05.1878

Robak Paweł syn łac. ur. 09.08.1901

Moja Prababka Anna, w wieku około 20 lat poznała mojego pradziadka Józefa Turowskiego. Ten, wędrując z wojskami Piłsudskiego zakochał się w niej ponoć od razu i zabrał ją do Wysokiego Mazowieckiego. Tam na świat przyszło troje dzieci, z czego najstarszy Stanisław Turowski, ukochany syn Anny zginął tragicznie w wieku lat piętnastu od kuli niemieckiej w roku 1939.

Moi Pradziadkowie Anna i Józef Turowscy wraz z wnukami Wiesławem i Grażyną (ok. 1960 r.)

Małżeństwo Anny i Józefa pozornie, nie należało do najlepiej dobranych. Ona surowa, wybuchowa, lubiąca dramę i On marzyciel, melancholijny i mało obrotny stanowili trudną mieszankę. Trauma dzieciństwa uczyniła moją prababkę osobą „zimną”, bez podejścia do dzieci. Za to Pradziadek był ciepły i kochający. Czuły dla dzieci. Moja Babka, a jej córka starała się zachowania Matki przełamywać, co częściowo się jej udało. Analogicznie było z moją Matką Grażyną.

Michaiło dał mojej rodzinie gałąź szalenie silnych kobiet. Twardych, zadaniowych. Takich, które osiągają swoje sukcesy, płacąc za to konkretną cenę. Zarówno w zdrowiu, jak i w związkach i jakości życia. Jednocześnie zabrał nam pewną miękkość, czułość, którą dopiero po latach odzyskujemy my, kolejne pokolenie.

Moja Mama Grażyna z moją Prababcią Anną Turowską z domu Nagadzyna. Obok ja. (ok. 1980 r.)

To co dziś mnie dręczy, to pytanie, dlaczego prapradziadek nie stanął przed sądem? Co znaczy, że był złym człowiekiem? Psychopatą? Czy też sam w życiu doznał krzywd, które jego naznaczyły w ten konkretny sposób. I wreszcie, dlaczego za moją praprababką nie stanęła rodzina? Czy była sierotą? Czy też ślub z Michaiłem był nie po myśli moich przodków, a jej rodziców?

Jeśli ktoś z Państwa wie coś na ten temat, znał przekazy o moim prapradziadku lub jego żonach proszę o informację. Będzie mi szalenie miło posłuchać. Historię rodziny odkrywam bowiem z ogromnym opóźnieniem. Gdyby zaś ktoś z Państwa chciał sporządzić swój genosocjogram (zapis relacji i wzorców w rodzinie, powielanych często przez nas w kolejnych pokoleniach) także zapraszam do kontaktu.

Karolina Ambroziak

karolina.ambroziak@wp.pl