Moje kresowe zainteresowania: ojciec Jan Chryzostom Szczerbiński ze Zbaraża i Lewiccy.

Szanowni Państwo, chciałbym przedstawić informacje dotyczące o. Jana Chryzostoma Szczerbińskiego z zakonu Bernardynów w Zbarażu.

Są to:

– zdjęcie o. J. Ch. Szczerbińskiego wykonane zapewne w okresie międzywojennym;

– biogram o. J. Ch. Szczerbińskiego (2 strony) spisane przez gwardiana klasztoru OO. Bernardynów w Zbarażu, ojca Zadojko;

– „wizytówka” o. Zadojko.

Tak się złożyło, że znałem resztę rodzeństwa o. J. Ch. Szczerbińskiego. Jego brata, Jana Karola – proboszcza parafii św. Idziego w Zakliczynie w latach 1932-1944 oraz siostrę Zofię – pełniącą w zakliczyńskiej plebanii funkcję gospodyni w czasie, gdy jej brat Jan Karol był proboszczem. Po jego śmierci mieszkała przez 40 lat w kamienicy przy Rynku a od 1974 r. w naszym domu (odziedziczonym po dziadku, który był w tym kościele organistą przez 64 lata) ponad 10 lat aż do swojej śmierci. To właśnie ona była właścicielką zdjęcia w oszklonych ramach, którego skan załączam. Całość w odnowionym stanie odebrał w czasie swojej wizyty w moim krakowskim mieszkaniu ówczesny zbaraski gwardian, o. Zadojko, w dniu 8 listopada 2007 r. Obecni przy tym byli – moja żona – Krystyna i mój brat, Jan.

Jeśli chodzi o moje zainteresowanie Kresami to muszę powiedzieć, że moja żona jest rodowitą lwowianką. Jej ojciec, Leopold Ungeheuer, pochodził co prawda z Rzeszowa ale studiował na lwowskiej Politechnice. Był harcmistrzem – więziony w Brygidkach przez Sowietów, gdzie – dzięki panującemu u nich bałaganowi i panice w chwili wkraczania Niemców – uniknął rozstrzelania i zanim Sowieci podpalili więzienie – udało mu się uciec. Po ucieczce z Brygidek, z powodu odbitych podczas śledztwa nerek, wywiązała się ich gruźlica w następstwie czego po upływie pół roku zmarł 6 grudnia 1943 r. Pochowany został na Cmentarzu Łyczakowskim. Osiem lat temu został patronem Hufca ZHR Kraków-Śródmieście. Grób hm. Leopolda Ungeheuera we Lwowie został ostatnio odnowiony i jest często nawiedzany przez grupy harcerzy ZHR z Polski.

Dodam również, że mój wujek i zarazem ojciec chrzestny – Stefan Kaufman – również studiował na Politechnice we Lwowie zostając tam – jeszcze przed wojną – profesorem. Po wojnie był współzałożycielem Politechniki w Gliwicach.

Znałem też osobiście Jana Welisława Lewickiego, byłego szefa Cywilnej Kancelarii cesarza Franciszka Józefa I. Jestem autorem (m.in.) poświęconej jemu strony w Wikipedii – również jego ojcu, Janowi (z przyznanym przez Wikipedię hasłem „Jan Lewicki (urzędnik)”. Pozwolę sobie przesłać tutaj link do czasopisma zakliczyńskiego „Głosiciel”, gdzie na stronach 20 i 21 w artykule piszę więcej na jego (juniora) temat.

Oto link:

http://www.zakliczyninfo.pl/archiwum/nr24.pdf

W tym artykule w sposób „karkołomny” podzielono nazwiska w „Przypisach”. Pisałem je drukiem rozstrzelonym używając spacji (jak w tradycyjnej maszynie do pisania). Komputer każdą literę brał jako osobny wyraz a składający artykuł do druku tego nie zauważył. I wyszło jak wyszło!

Prawdziwe imię i rodowe nazwisko matki J. W. Lewickiego – Zofia z d. Zatońska – udostępniło mi dopiero kilka tygodni temu Narodowe Archiwum Oddział w Bochni. Są tam akta sądowe, w których dr J. W. Lewicki występuje w 1951 r. o uprawnienia spadkobiercy po zmarłym w Lusławicach Witoldzie Erazmie Rybczyńskim. Tam jest notarialne potwierdzenie danych wnioskodawcy łącznie z danymi jego matki. Nota bene – notariuszem był wtenczas w Zakliczynie mój Ojciec (!).

Jest jakieś chyba spowinowacenie Lewickich z Rybczyńskim (urodzonym w Stanisławowie – jego matka z domu Sedelmajer). Witold Erazm Rybczyński zamieszkał podczas II Wojny Światowej we dworze w Lusławicach (gmina Zakliczyn) jako repatriant. Znał już wtenczas dr. Lewickiego, którego namówił do przyjazdu ze Lwowa i zamieszkania w lusławickim dworze. Zaraz po wojnie dr Lewicki przeprowadził się do Zakliczyna, gdzie ówczesny proboszcz Jakub Dobrzański udostępnił mu pokój. To był ostatni adres jego stałego zamieszkania.

W karcie grobu Lewickich z Cmentarza Łyczakowskiego (otrzymanym kilka lat temu z lwowskiego archiwum DALO) pochowane są dwie zmarłe o nazwisku Sedelmajer – to zapewne nie przypadek. Może to było np. nazwisko rodowe żony J. W. Lewickiego – Kamili? Dowiedziałbym się zapewne z akt sprawy, na jakiej podstawie dr J. W. Lewicki ubiega się o status spadkobiercy ale Archiwum nie udostępniło ich, ponieważ nie jestem członkiem rodziny wnioskodawcy.

Nie wiem czy uda mi się kiedykolwiek dotrzeć do niektórych danych dot. Lewickich: dokładnej daty i miejsca urodzenia Jana sen. (urzędnika), miejsca urodzenia oraz daty i miejsca ślubu Zofii – żony sen. a matki jr. oraz podobnych danych i nazwiska panieńskiego żony jr – Kamili.

Przy okazji załączam plik PDF z numerem 1 kwartalnika (już nie ukazującego się, niestety) z 2015 r. „Cracovia-Leopolis” z artykułem mojej żony (na str. 46 – 48) opisującym tę uroczystość nadania patronatu.

Według telefonicznej informacji od gwardiana Zadojko – obraz z o. Janem Chryzostomem Szczerbińskim wisi już w zakrystii klasztoru OO. Berbardynów w Zbarażu.

Łączę serdeczne pozdrowienia.

Marek Mietelski, Kraków, mój e-mail: marekmietelski@wp.pl.