„Szczodracy” z Jazłowca na Kresach Wschodnich a Ziemia Lubuska

Na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok…”

Bardzo szybko zbliżają się ostatnie dni roku kalendarzowego 2020; roku interesującego i jednocześnie bardzo trudnego w obliczu doświadczania przez ludzkość całego globu pandemii COVID-19 i nie tylko. Dziękuję Panu Bogusławowi Mykietowowi za możliwość podzielenia się historią moich przodków z myślą o potomnych oraz pasją i entuzjazmem do własnej tożsamości i mojego kresowego dziedzictwa oraz pochodzenia, tym razem dotyczącym przełomu starego i nowego roku. Regularnie, co miesiąc, miałem doskonałą okazję i sposobność cofnąć się myślami, odczuciami i pamięcią do czasów mojego dzieciństwa, młodości oraz codziennego życia, jako osoba dorosła w mojej ojczyźnie, Polsce i poza jej granicami. Wdzięczny jestem za wspaniały dar pomocy i solidnej współpracy, który doświadczyłem ze strony Archiwum Kresowego, działającego pod patronatem diecezji zielonogórsko-gorzowskiej Kościoła Rzymskokatolickiego w Zielonej Górze.

Dziękuję za słowa wsparcia i zachęty oraz pomoc mojej kuzynki Ewy Agnieszki Śliwińskiej z Pępic koło Brzegu, w województwie opolskim, które sprawiły, że rok 2020 uważam za jeden z najbardziej owocnych, twórczych i błogosławionych.

Moi przodkowie po mieczu, pochodzący z miasteczka Jazłowiec, w powiecie Buczacz, w województwie Tarnopol na Kresach Południowo-Wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej (RP) celebrowali Boże Narodzenie nie tylko podczas ośmiodniowej oktawy, ale również uwzględniając trzynastodniową różnicę w obchodach wieczerzy wigilijnej chrześcijan rytu rzymskiego aż do czasu Wigilii i Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku wiernych wyznania greckokatolickiego i prawosławnego. Kuliczkowscy utrzymywali pobożną atmosferę oraz skromny, bożonarodzeniowy wystrój domu do czasu zakończenia obchodów przez całą rodzinę, ich przyjaciół, sąsiadów i znajomych; tradycje te ściśle podtrzymujemy w USA. Nasz piękny, rodzinny pluralizm narodowo-wyznaniowy na byłych Kresach Wschodnich RP, a obecnie na Ziemi Waszyngtona, w dalszym ciągu umożliwia nam długie i piękne celebrowanie tajemnicy Wcielenia Syna Bożego i nadejścia Nowego Roku.

W grudniu ubiegłego roku miałem zaszczyt podzielenia się z czytelnikami i sympatykami Archiwum Kresowego opracowaniem dotyczącym rytuału i tradycji wieczerzy wigilijnej Bożego Narodzenia. W owym i w wielu innych opracowaniach, podkreślałem dar dziedzictwa, który otrzymałem po moich Dziadkach po mieczu, śp. Kazimierzu Kuliczkowskim (1886/87-1957) i Kazimierze Kuliczkowskiej (1901-1973) z domu Marcinkowskiej rodem z Jazłowca, którzy w swoim domu praktykowali i podtrzymywali atmosferę wypełnioną rytuałem, tradycjami i zwyczajami przez cały rok. Obchodzenie świąt wśród moich przodków nie ograniczało się tylko do obrzędów i nabożeństw kościelnych, ale również celebry w domowym ognisku. Takie wartości wyniósł z domu rodzinnego mój śp. Ojciec Franciszek Kuliczkowski (1924-2014) rodem z Jazłowca i takie dziedzictwo ja, syn Franciszka i wnuk Dziadków Kuliczkowskich, celebruję, pielęgnuję i rozpowszechniam w Stanach Zjednoczonych Ameryki od ponad 45 lat.

W moim rodzinnym domu i wśród naszych najbliższych na Ziemiach Zachodnich, koniec starego i początek nowego roku związany był z tradycją tzw. szczodrowania. W pierwszy dzień Nowego Roku, zgodnie z tą kresową tradycją, oczekiwaliśmy pojawienia się szczodraków tj. noworocznych kolędników. Jako nastolatek i potem aż do czasu udania się do Kanady a następnie do USA, obserwowałem, radowałem się i osobiście uczestniczyłem w tzw. szczodrowaniu, tekst życzeń i tzw. winszowania zapamiętałem do dzisiaj:

Na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok,

aby Wam się rodziła pszenica i groch,

aby Wam się rodziło żyto i proso,

abyście tego roku nie chodzili boso!

Winszuję i winszować nie przestanę

dopóki Szczodraka od Was nie dostanę!”

Pamiętam… ale tylko końcówkę innego winszowania i słowa „…żebyście byli zdrowi, weseli, jak w niebie anieli, cały rok!” Doskonale zapamiętałem również noworocznych szczodraków-przebierańców w kożuchach z odwróconym włosiem na zewnątrz i z kolorowymi maskami na twarzy. Osobiście nigdy nie przebierałem się… chyba z braku kożucha i odwiedzałem rodzinę bez maski, ale zawsze z owsem lub pszenicą i z tradycyjnym winszowaniem. Po tych noworocznych odwiedzinach, wracałem do domu z sercem wypełnionym radością, głębią satysfakcji, pełnym zadowoleniem i odczuciem dobrze wypełnionego obowiązku podtrzymywania rodzinnych tradycji oraz rytuału.

Przygotowanie niniejszego opracowania konsultowałem z moją kuzynką Ewą Agnieszką Śliwińską i podczas rozmowy z nią dowiedziałem się o innych tekstach noworocznego winszowania, które zapamiętała jej Mama, Anna Śliwińska z domu Jakubów:

Siejem ziarnka przez wasze progi,

bo się narodził Chrystus ubogi.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!”

oraz:

Na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok

w każdym kątku po dzieciątku, a w komorze pełne zboże!”

Dla tych, którzy nie są zaznajomieni z tradycją noworocznego „szczodrowania” wspomnę, że składanie życzeń odbywało się w kuchni, w czasie deklamacji rozsypywałem owies a czasem pszenicę, zaczynając od pieca kuchennego i garnków, a kończąc na wszystkich kątach kuchni i całej podłodze. Obsypywanie kuchenki i naczyń ziarnem łączyło się z pragnieniem obfitości pokarmów i żywności, owies na stole był znakiem pragnienia dostatku chleba. Franciszek K. zapamiętał, że w Jazłowcu owies święcono w dniu św. Szczepana, który w niektórych krajach północnej i zachodniej Europy uważany był za patrona koni, tradycja ta również dotarła na Kresy. Osobiście zapamiętałem tę bożonarodzeniową tradycję z mojego dzieciństwa, odwiedzając z najbliższymi rodziny oraz parafie w Bukowicy i Nowej Jabłonie na Ziemi Lubuskiej, gdzie święcono owies oraz posypywano się nim wewnątrz kościoła; większość mieszkańców we wspomnianych wsiach pochodziło z Kresów Wschodnich RP.

Etnografowie podkreślają, że szczodracy pochodzący z biedniejszych rodzin najpierw odwiedzali bogate domostwa z modlitwą, pieśnią i życzeniami noworocznymi, spodziewając się otrzymania lepszych „szczodraków” tj. prezentów, upominków lub pieniężnych darów. Po szczodrowaniu w najbogatszych domostwach, udawali się do mniej zasobnych i kończyli szczodrowanie w tych najbiedniejszych. Prezenty lub szczodraki były dowodem i przykładem gościnności, hojności, serdeczności, szczerości, szczodrości, zasobności oraz chęci dzielenia się doczesnymi darami z innymi. Wielu majętnych gospodarzy uważało, że szczodrakom należało się szczodrze tj. hojnie odwdzięczyć za wizytę, mowę, kolędę i życzenia. W przygotowaniu na przybycie kolędników-szczodraków, również wypiekano unikatowe i oryginalne pieczywo lub „szczodraki”, które miały odpowiednie kształty, formy i wymagały danego przepisu oraz norm przygotowania. Zgodnie z opowiadaniami najstarszych, na Kresach Wschodnich szczodracy byli zawsze mile widziani, witani, nagradzani i zapraszani do wszystkich domostw bez względu na narodowość, pochodzenie, wyznanie i datę obchodów Nowego Roku.

W zamian za deklamację, życzenia i wizytę, obok upominków, raczono szczodraków również świątecznymi potrawami, smakołykami, wypiekami-szczodrakami a dorosłym podawano dodatkowo alkohol oraz własnego wyrobu nalewki w nadziei spełnienia się wszystkich życzeń, które traktowano bardzo poważnie. Ojciec przypominał mi stanowczo, że „…zgodnie z tradycją, tylko z powodu choroby lub trudnych warunków atmosferycznych np. gołoledzi, obfitych opadów śniegu lub siarczystych mrozów, szczodrowanie mogło opóźnić się o kilka dni, ale zawsze powinno było zakończyć się w Święto Objawienia Pańskiego – Trzech Króli”.

W domu naszym na Ziemi Waszyngtona, położonym w Nazareth, w stanie Pensylwania, niestety tradycji szczodrowania nie praktykujemy, ale w dalszym ciągu poświęcamy dom w dniu Trzech Króli, tradycyjnie oznaczając ramę drzwi lub ścianę nad drzwiami inicjałami Mędrców oraz cyframi roku, jednocześnie modląc się o błogosławieństwo Jezusa Chrystusa na cały nowy rok. Kilka lat temu dowiedziałem się od kuzynostwa, że wraz z moim opuszczeniem Polski w 1975 r., tradycja noworocznego, rodzinnego szczodrowania zanikła. Jednocześnie z wielką radością przyjęliśmy informację, że w wielu miejscowościach na Ziemiach Zachodnich, m.in. w Kłodzku, Świdnicy, Zgorzelcu i innych, powróciła tradycja wypiekania „szczodraków”. Szczególnie cieszy mnie podtrzymywanie tradycji pieczenia oraz sprzedaży pieczywa-szczodraków w formie np. rogala, ryby, gwiazdy lub korony, w celu poparcia akcji charytatywnych i dobroczynnych na korzyść biednych, bezdomnych i bezrobotnych.

Wśród znanych przysłów związanych z Nowym Rokiem, zapamiętałem m.in. „Nowy Rok pogodny, zbiór będzie dorodny”, „Gdy w Nowy Rok jasno, w gumnach (tj. stodołach) będzie ciasno”, które podkreślały Boże miłosierdzie, opatrzność, dobry urodzaj, zdrowie i pełnię szczęścia w nowym roku kalendarzowym.

Andrzej Karczmarzewski, etnograf rzeszowski, podkreślił, że przybycie pierwszych noworocznych gości łączyło się z pomyślnością lub całorocznym pechem. Odwiedziny kobiet-szczodraczek jako pierwszych osób w Nowy Rok, łączyło się z przekonaniem o złych i całorocznych konsekwencjach w formie chorób, niepowodzeń lub tragedii. Franciszek K. również wspominał, że zawsze wyrażano nadzieję, ażeby pierwszą osobą wchodzącą do domu w pierwszy dzień nowego roku był mężczyzna, zwiastun szczęścia i powodzenia. Wierzono, że płeć przybysza mogła przynieść szczęście albo nieszczęście w postaci kłopotów, niepowodzeń, ciągłych kłótni. Ojciec przypominał, że najstarsi mawiali, iż przybycie kobiety wróżyło tzw. „dziurawy i niepomyślny rok” tj. rok wypełniony „wszelkimi nieszczęściami”; niestety nie zapytałem o przyczyny takich wierzeń i przesądów. Jednocześnie, Ojciec opowiadał, że w niektórych rejonach RP, pojawienie się kobiety w pierwszy dzień nowego roku uważane było za znak dobrobytu, pomyślności, urodzaju i szczęścia.

Franciszek Kuliczkowski (1924-2014), genealog, historyk i autor „Kroniki-pamiętnika” rodu Kuliczkowskich z Jazłowca. Nowa Sól, 1957.

Pamiętajmy, że tradycje i zwyczaje doświadczają ewolucji oraz zmian, a czasem całkowicie zanikają. Niektóre są dość powszechnie znane i praktykowane, inne tylko przez segment społeczeństwa a jeszcze inne pielęgnowane są tylko przez dane rodziny. Dr Tadeusz Mędzelowski, politolog, religioznawca, dziennikarz i badacz tradycji, zwyczajów oraz obyczajów, wielokrotnie podkreślał, że warto odkrywać na nowo tradycje z przeszłości. Zachęcał, ażeby podtrzymywać tradycję, ostrzegając… „bo niedługo będziemy mogli już tylko o niej wspominać”. Franciszek Kuliczkowski wspominając kresowe lata dzieciństwa i młodości, podkreślał, że w „Jazłowcu na Kresach Wschodnich, Boże Narodzenie było bardziej świąteczne, wzruszające, podnoszące na duchu i jakby trwało dłużej!” Ojciec uważał, że podtrzymywanie oraz pielęgnowanie tradycji wyraża pamięć i szacunek względem przodków i nie tylko. W czasie oktawy Bożego Narodzenia wspominał niezwykły nastrój, mroźne dnie, zaśnieżone domostwa, spokojne i pełne refleksji wieczory. Ze łzami w oczach wspominał odwiedziny, śpiewy i deklamacje kolędników z szopką, tych chodzących z gwiazdą oraz winszowanie noworocznych szczodraków.

Zapamiętałem opowiadania o nocach sylwestrowych wśród gospodarstw wiejskich i różnych z tym związanych figlach, psotach, żartach i dowcipach. Usuwanie bram i furtek, wciąganie i ustawianie wozów i maszyn rolniczych na dachach stodół oraz zatykanie kominów dominowały wśród noworocznych zabaw i kawałów. Podobno tego typu psoty i żarty spotyka się w niektórych częściach kraju do dzisiaj. Dodam, że wybryki młodzieży i młodych mężczyzn były w pełni tolerowane, uważano, bowiem, że swoboda i uśmiechy w dzień Nowym Roku, były zapowiedzią beztroski i wesołości na cały nowy rok. Podchodząc sentymentalnie do tradycji i obrzędów moich przodków, wiem, iż już niewielu wierzy, że szczodry przynoszą szczęście – ja wierzę, ale nie mam szczęścia przywitać szczodraków w moim domu położonym po drugiej stronie Atlantyku. Zdaję sobie sprawę, że tradycje, potrawy, życzenia i zwyczaje różniły się w zależności od regionu Rzeczypospolitej. Podobnie jak bardzo różnią się one wśród społeczeństw różnych krajów i wyznań na całym świecie. Przykładowo podam, że rodzina nasza w Wilkes-Barre, w północno-wschodniej Pensylwanii, przynależąca do Kościoła Greckokatolickiego zaś druga do Prawosławnego, w pierwszy dzień nowego roku praktykowała rytualne mycie twarzy ze srebrnymi dolarami w wodzie z nadzieją obfitości, dostatku, szczęścia i pomyślności w nowym roku.

Do ostatnich lat swojego życia, Franciszek Kuliczkowski uważał podtrzymywanie obrzędów, rytuału i tradycji świątecznych wręcz za rzecz iście świętą. Podkreślał, że pielęgnowanie tradycji to nie tylko identyfikacja pochodzenia i celebrowanie własnego dziedzictwa i tożsamości, ale również okazywanie pamięci i szczególnego szacunku względem przodków oraz gestu wartości względem nas samych. Bardzo ubolewał, że w obecnej III Rzeczypospolitej Polskiej postępująca komercja ogranicza i podważa magię, majestat oraz świętość oktawy Bożego Narodzenia. Wręcz rozpaczał z powodu braku praktykowania świątecznych tradycji, zwyczajów i rytuału. Uwypuklał brak odpowiedniej duchowości, szczerej gościnności, wzajemnego uszanowania i pobożnej radości. Jakże radował się, że na Ziemi Waszyngtona wciąż kultywujemy i praktykujemy pewne obrzędy, tradycje, rytuał i zwyczaje rodem z rubieży wschodnich RP. Dodam, że takie duchowe dziedzictwo i wartości wyniosłem z rodzinnego domu i do końca życia pozostanę szalenie dumnym z mojego pochodzenia, bez względu na miejsce mojego zamieszkania.

W tych jakże trudnych czasach panującej pandemii COVID-19 praktykujmy, pielęgnujmy i wspominajmy tradycje przodków, ale tylko w liczbowo odpowiednim gronie domowników i gości, szanując restrykcje i wytyczne służby zdrowia. Jednocześnie pomyślmy o chęci i możliwości napisania kroniki lub pamiętnika jako wyrazu szacunku dla przodków, w celu przekazania i zachowania naszego dziedzictwa, z myślą o potomnych.

Oktawa Bożego Narodzenia to błogi, szczególny i wyjątkowy czas całego roku. Korzystając z tej sposobności i przy pomocy mojego ostatniego opracowania w roku 2020, życzę wszystkim Państwu – Entuzjastom działalności i posłannictwa Archiwum Kresowego w Zielonej Górze błogosławionego, dobrego, zdrowego i szczęśliwego Nowego Roku 2021.

Niektóre wykorzystane zródła:

Knab-Hodorowicz Sophie, Polish Customs and Traditions, & Folklore, New York 1993.

Kuliczkowski Franciszek, Pamiętnik-kronika, Nowa Sól 2005.

Magocsi Robert Paul & Hann Christopher, Galicia – A Multicultured Land, Toronto Buffalo London 2005.

Śliwa Zuzanna, Renata Hryń-Kuśmierek, Encyklopedia tradycji polskich, Poznań 1990.

A Cookbook o Treasures, Resurrection of te Lord PTO – Polish National Catholic Church, Ewardsville, Pennsylvania 1993.

Zebrał i opracował

Czesław Antoni Kuliczkowski, frczeslaw@aol.com

Nazareth (USA), 25. grudnia 2020 r.