Franciszek Kuliczkowski z Jazłowca, żołnierz 2 Armii Wojska Polskiego

W sierpniu 1944 r. w miasteczku Jazłowcu gwałtownie rozeszła się wieść o mobilizacji poborowych oraz powołaniach ochotników w szeregi powstającego Wojska Polskiego…

Ja, Czesław Antoni Kuliczkowski jestem synem Franciszka Kuliczkowskiego (1924-2014) i Heleny Kuliczkowskiej (1930-1953) z domu Horodecka z Łużan k. Kocmania na Bukowinie położonej w dzisiejszej Rumunii i Ukrainie. Mój Ojciec śp. Franciszek K. był synem Kazimierza (1886/86-1957) i Kazimiery Kuliczkowskiej (1901-193) z domu Marcinkowska i urodził się w Jazłowcu, w powiecie Buczacz, w województwie Tarnopol, na Kresach Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej (RP) lub jak często podkreślał „…na rubieżach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej”.

Jako doskonały gawędziarz, historyk, odznaczony kombatant wojenny, torturowany więzień Urzędu Bezpieczeństwa i pionier badań genealogicznych oraz rodzinny kronikarz, okazał się instytucją historyczną naszej rodziny i naszego rodu, miasteczka Jazłowca i Kresów Południowo-Wschodnich RP. Pozostawił po sobie Pamiętnik-kronikę, liczną korespondencję, osobiste pamiątki, olejne obrazy, wojskowe i cywilne odznaczenia wraz z towarzyszącymi dokumentami oraz cały szereg innych, połączonych z Jazłowcem i Kresami Wschodnimi oraz swoim życiem i tożsamością, archiwalnych materiałów.

Podczas spotkań, świąt, różnych zgromadzeń i uroczystości, Franciszek K., bardzo chętnie odpowiadał na pytania, opowiadał i dzielił się z rodziną przeżyciami oraz doświadczeniami okresu okupacji sowieckiej i niemieckiej oraz czasów II wojny światowej poprzez pryzmat własnych cierpień, walk i doświadczeń. Pamiętam, że dane rocznice, powiązane z tragicznymi oraz wzniosłymi wydarzeniami z historii RP, wykorzystywał dla podkreślenia ważności edukacji, znajomości faktów oraz prawdziwej historii w życiu każdej osoby a także o potrzebie wyciągnięcia odpowiednich wniosków w celu niepowtarzania tych samych błędów przez obywateli danego kraju, przedstawicieli rządów oraz całą ludzkość naszej globalnej wioski.

Ze smutkiem podkreślał m.in. politykę wielkich mocarstw względem Polski oraz konferencje w Jałcie i Teheranie, często denerwował się i był zaniepokojony krytyką tożsamości oraz roli 1 i 2 Armii Wojska Polskiego (1 i 2 Armii WP) w wyzwalaniu kraju, podkreślając, że: „Nie walczyłem o Polskę kapitalistyczną czy też socjalistyczną, walczyłem o wolną Polskę, o Polskę wolną od okupanta, o niepodległą Polskę”! Osobiście doceniałem i zauważam ważność daru opowiadań i talent gawędzenia, które są coraz częściej postrzegane ze względu na ich pozytywny wpływ na historiozofię oraz odpowiednie rozumienie przeszłości. Często korzystałem i podkreślałem innym ważność oraz bogactwo historii mówionej i jej roli jako źródła informacji w badaniach genealogicznych, zagadnieniach tożsamości oraz jako pamięci w postrzeganiu historii.

Widok na Jazłowiec z zaznaczonym domem Kazimiery i Kazimierza Kuliczkowskich wybudowanym w 1937 r., położonym u zbiegu ulic Gminna i Gubernia, który Franciszek Kuliczkowski opuścił w sierpniu 1944 r., udając się na wojnę. Fotografia wykonana przez Czesława Kuliczkowskiego w 1970 r. (zbiory Czesława Kuliczkowskiego w Nazareth, Pensylwania, USA)

W sierpniu 1944 r. w miasteczku Jazłowcu gwałtownie rozeszła się wieść o mobilizacji poborowych oraz powołaniach ochotników w szeregi powstającego Wojska Polskiego. Setki mieszkańców miasteczka zgromadziło się przed budynkiem Miejskiej Rady Narodowej w celu wysłuchania patriotycznego i płomiennego przemówienia Kazimierza Kuliczkowskiego. Następnie głos zabrał Emil Szablowski, który gorąco powitał, dopingował i zachęcał zebranych do wstąpienia w szeregi Wojska Polskiego, do walki z wrogiem aż do ostatecznego zwycięstwa i wkroczenia do Berlina. Po przemówieniach, wszyscy zebrani spontanicznie, a wśród nich Franciszek Kuliczkowski, odśpiewali tj. po raz pierwszy od września 1939 r. hymn RP „Jeszcze Polska nie zginęła…”; niektórzy płakali, inni obejmowali się a jeszcze inni radowali się, że jazłowczanie z miłości do ojczyzny i z bronią w ręku dołączą się do walki o wolną Polskę oraz ostateczne zwycięstwo nad hitlerowskim faszyzmem.

W przeciągu kilku dni, Franciszek K. wraz z innymi osobami objętymi mobilizacją oraz ochotnikami, pożegnał się z najbliższą rodziną i został wysłany do miasta Czortkowa, a następnie przez Tarnopol, Lwów, Kowel, Włodzimierz Wołyński, Hrubieszów i Chełm dotarł do Lublina w celu szkolenia oraz przygotowania się do walk z okupantem i rozpoczęcia szlaku bojowego w 2 Armii WP.

1 i 2 Armia WP zostały utworzone na terenach Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR), na Kresach Południowo-Wschodnich RP pod okupacją ZSRR i na Lubelszczyźnie z Polaków oraz obywateli ZSRR, którzy byli pochodzenia polskiego a także tych wywiezionych w głąb ZSRR w latach 1940-1941 i nie tylko. W szeregach 2 Armii WP znalazło się ponad 100 tys. ochotników, poborowych, żołnierzy września 1939 r., partyzantów Armii Krajowej, Armii Ludowej, Batalionów Chłopskich i innych ugrupowań. 2 Armia WP powstała w wyniku rozkazu Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego z dnia 20.08.1944 r., jej bezpośrednimi dowódcami byli generałowie Karol Świerczewski i Stanisław Popławski, który był czasowym dowódcą; operacyjnie armia podlegała dowódcy 1 Frontu Białoruskiego, zaś od 19.03.1945 r. dowódcy 1 Frontu Ukraińskiego.

Franciszek Kuliczkowski służył jako telegrafista w 6 Baterii, 56 Pułku Artylerii, 9 Samodzielnej Brygadzie Artylerii Przeciwpancernej 2 Armii Wojska Polskiego. 56 Pułk Artylerii Przeciwpancernej 2 Armii WP został sformowany pod Chełmem na podstawie rozkazu nr 8 Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego z 20.08.1944 r., i był w składzie 9 Brygady Artylerii Przeciwpancernej. Dodam, że 9 Brygada Artylerii Przeciwpancernej została sformowana w rejonie Chełmna i w październiku 1944 r. weszła w skład 2 Armii WP.

Zdjęcie Franciszka Kuliczkowskiego (pierwszy od lewej w drugim rzędzie) wraz z towarzyszami walk po zaprzysiężeniu w Chełmie Lubelskim z własną notatką Franciszka K. na odwrocie (zbiory Czesława Kuliczkowskiego w Nazareth, Pensylwania, USA)

Po zakończeniu intensywnego szkolenia i po zaprzysiężeniu w Chełmie w dn. 31.10.1944 r., Franciszek K. wraz z innymi żołnierzami rozpoczął szlak bojowy z Chełma, przez Lublin, Warszawę, Łódź, Poznań, Wrocław, Zgorzelec, Budziszyn, Drezno i Czechy. Pierwszą jednostką 2 Armii WP, która opuściła Lubelszczyznę, była 5 Dywizja Piechoty, która w dniach 19-22.01.1945 r. przeszła z okolic Trzebieszowa do Warszawy, gdzie wspomogła 2 Dywizję Piechoty 1 Armii WP, aby następnie wyruszyć w kierunku Łodzi. W zasobach Archiwum Państwowego w Zielonej Górze znajduje się treść wywiadu z Franciszkiem Kuliczkowskim z 1976 r. wraz z informacjami oraz wspomnieniami innych żołnierzy 2 Armii WP z lat 1944-1946.

W przeprowadzonym wywiadzie, bombardier Kuliczkowski podkreślił m.in. „Wyzwolenie Warszawy nastąpiło w styczniu 1945 r. Zginęło z 9 Brygady ok. 12%. Ofensywę rozpoczęły samoloty radzieckie przez bombardowanie linii nieprzyjaciela, następnie silny ogień dały katiusze, a potem wszystka artyleria wszelkiego kalibru (-) Po wyzwoleniu stolicy zastaliśmy jedno dymiące rumowisko i wynędzniałych głodnych ludzi wychodzących z dymiących rumowisk. Prowiant, który mieliśmy wyfasowany na trzy dni, oddaliśmy dla ocalałej ludności. Spotkanie nasze z ludnością cywilną było bardzo radosne i nie do opowiedzenia”.

Zdjęcie Franciszka Kuliczkowskiego (pierwszy z lewej, siedzący w drugim rzędzie) z towarzyszami walk z własną notatką na odwrocie, które zostało wykonane przed budynkiem koszar w Olsztynie, wiosna 1946 r. (zbiory Czesława Kuliczkowskiego, Nazareth, Pensylwania, USA)

Ze łzami w oczach i wielkim wzruszeniem Ojciec opowiadał o rozpoczętym 16.04.1945 r. forsowaniu Odry i Nysy Łużyckiej, która była częścią Operacji łużyckiej oraz bitwie pod Budziszynem i Dreznem, która okazała się jedną z najbardziej krwawych bitew w historii WP. Franciszek K. kontynuował walkę i brał udział w Operacji berlińskiej. Podkreślał brak przygotowania i czasem nieodpowiednie decyzje dowództwa, które doprowadziły do śmierci tysięcy jego towarzyszy walk.

Obie Armie WP, obok Armii Czerwonej, przyczyniły się do zdobycia Berlina 2.05.1945 roku. 26.05.1945 r. we Wrocławiu, na dzisiejszym Placu Wolności, odbyła się defilada z udziałem żołnierzy 2 Armii WP, którzy powrócili z frontu. 2 Armia WP brała udział w Operacji praskiej, gdzie zakończyła swój szlak bojowy w miejscowości Karavare. 2 Armia WP została rozformowana 2.08.1945 r. na podstawie rozkazu naczelnego dowódcy Wojska Polskiego. 19.08.1945 r. 9 Brygada Artylerii Przeciwpancernej otrzymała nazwę „Drezdeńska” i stacjonowała w rejonie Śremu; brygada została rozformowana 30.09.1945 r.

Zdjęcie Franciszka Kuliczkowskiego (pierwszy z lewej) podczas zajęć na strzelnicy w Olsztynie, 1946 r. (zbiory Czesława Kuliczkowskiego w Nazareth, Pensylwania, USA)

W Pamiętniku-kronice, Franciszek K. napisał m.in. „W marcu 1946 roku zostałem zdemobilizowany z jednostki wojskowej 56 Pułku Artylerii Przeciwpancernej stacjonującej w Olsztynie, Prusy Wschodnie. Wróciłem w mundurze wojskowym, bo moje cywilne rzeczy zostały w Chełmie, gdzie byłem zaprzysiężony w roku 1944. Zamieszkałem z rodziną swoją w Starym Żabnie, ul. Lubuska 2, dokąd zostali wysiedleni z Kresów Wschodnich” (Pamiętnik-kronika, s. 99).

Franciszek Kuliczkowski i Srebrny Krzyż Zasługi, który otrzymał za udział w Operacji berlińskiej (zbiory Czesława Kuliczkowskiego, Nazareth, Pensylwania, USA)

Podczas II wojny światowej, Franciszek K. wraz z tysiącami innych żołnierzy walczących na froncie wschodnim i zachodnim, przyczynił się do utworzenia wielu chlubnych kart w historii polskiego oręża. Tuż przed zakończeniem II wojny światowej, Wojsko Polskie frontu wschodniego liczyło ponad 300 tys. żołnierzy. Jak wspomniałem, doświadczając oraz osobiście zauważając niektóre błędy dowództwa 1 i 2 Armii WP, Franciszek chwalił bezgranicznie bohaterstwo, męstwo i poczucie wielkiego umiłowania ojczyzny wśród swoich towarzyszy walk.

Często podkreślał, że wszelkie próby krytyki i poniżenia wobec żołnierzy frontu wschodniego są haniebne, krzywdzące i nieobiektywne; często zapytywał „…jaki wpływ my żołnierze mieliśmy na przyszły ustrój Polski podczas walk i po zakończeniu działań wojennych w 1945 r.?” Za swoje bohaterstwo, patriotyzm, gotowość do cierpień i poświęceń oraz zasługi w walce o niepodległość RP, Franciszek Kuliczkowski został wielokrotnie uhonorowany cywilnymi i wojskowymi odznaczeniami, wśród wielu nadanych odznaczeń otrzymał m.in. medal za Zwycięstwo i Wolność, medal za Odrę, Nysę i Bałtyk, medal Generała Żukowa, Srebrny Krzyż za udział w Operacji berlińskiej, odznakę Grunwaldzką, medal Zasłużonego Członka Związku Bojowników o Wolność i Demokrację (ZBoWiD); Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Złoty Krzyż Zasługi, Srebrny Krzyż Zasługi oraz inne odznaczenia, dyplomy i listy pochwalne. 02.04.2001 r. Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej i Prezydent RP awansowali i mianowali nie będącego w czynnej służbie wojskowej sierżanta Franciszka Kuliczkowskiego na stopień podporucznika Wojska Polskiego.

Franciszek Kuliczkowski z częścią cywilnych i wojskowych odznaczeń (zbiory Czesława Kuliczkowskiego, Nazareth, Pensylwania, USA)

Historycy i eksperci podkreślają, że do maja 1945 r. w szeregach 1 i 2 Armii WP walczyło ponad 300 tys. żołnierzy oraz ok. 200 tys. w jednostkach Polskich Sił Zbrojnych na zachodzie. Podczas pobytów w USA i Kanadzie, w rozmowach z kombatantami w których uczestniczyłem, Ojciec wielokrotnie przypominał, że żołnierze 1 i 2 Armii WP na wschodzie, żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na zachodzie oraz Polacy w Siłach Zbrojnych ZSRR, poświęcili najlepsze lata swojego życia i złożyli ofiarę krwi, zdrowia oraz permanentnego inwalidztwa, walcząc o niepodległość, przetrwanie, godność, wolność i narodowy honor RP.

Wiele źródeł podaje, że na froncie wschodnim poległo i zaginęło ok. 43 tys. żołnierzy a ok. 115 tys. zostało rannych. Na obu frontach II wojny światowej i w każdej bitwie ginęli żołnierze, którzy wierzyli i byli przeświadczeni, że walczą o demokrację, niepodległość, suwerenność i wolność ojczyzny. Ogółem w latach 1939-1945, RP straciła ponad 6 milionów obywateli, w tym 3 miliony Polaków pochodzenia żydowskiego.

Przez 47 lat życia poza Polską miałem sposobność przeprowadzić rozmowy i wywiady z kombatantami z rodzin naszych, którzy byli żołnierzami Polskich Sił Zbrojnych na zachodzie m.in. w Anglii, Australii, Kanadzie, Nowej Zelandii i USA. Żaden z rozmówców nie umniejszał bohaterstwa, waleczności i wkładu żołnierzy frontu wschodniego w zwycięstwo nad hitlerowskim faszyzmem. Przeciwnie, wielu z nich podkreślało odwagę i waleczność żołnierzy frontu wschodniego w obliczu braków w zaopatrzeniu, wyposażeniu i mniejszego stopnia mechanizacji w porównaniu z frontem zachodnim.

Franciszek Kuliczkowski (pierwszy od lewej) stojący na warcie z dwoma żołnierzami 2 Armii WP w okolicach Śremu po zakończeniu działań wojennych (zbiory Czesława Kuliczkowskiego, Nazareth, Pensylwania, USA)

Podczas ostatnich lat życia, śp. Ojciec stanowczo odpierał i potępiał próby krzywdzenia, ośmieszania, upokarzania i zawstydzania bohaterstwa żołnierzy 1 i 2 Armii Wojska Polskiego. Sam niejednokrotnie podkreślał, że ok. 35-40% kadry dowódczej stanowiły osoby niepolskiego pochodzenia, w większości obywatele ZSRR; zaznaczał iż tysiące oficerów WP zginęło z rąk sowieckiego okupanta w Katyniu oraz innych miejscach kaźni, część służyła w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie a inni pozostawali w niewoli niemieckiej. Brak polskich oficerów był więc uzupełniany kadrami z Armii Czerwonej.

Uważał, że żaden historyk lub polityk, który nigdy nie brał czynnego udziału w walce zbrojnej z okupantem nie ma prawa krytykować i sponiewierać bohaterstwa, ofiarności, poświęcenia i waleczności żołnierzy, którzy nie mieli nic wspólnego z działalnością i planami polityków. Krytykę i brak intymnej znajomości historii II wojny światowej przyjmował jako niesprawiedliwe nie tylko dla środowiska kombatanckiego, ale również przyszłych pokoleń RP. Podczas przeprowadzanych rozmów, Ojciec zapytywał wprost: „…czyżby bohaterstwo, heroiczna walka, ofiary, śmierć i poświęcenie tych żołnierzy było mniej warte niż tych, którzy walczyli w Polskich Silach Zbrojnych na zachodzie? Przecież wielu z nich spotkałem w USA i Kanadzie i zgodnie stwierdziliśmy, że krew rozlana na wschodzie i zachodzie miała tę samą wartość”! (na podstawie wywiadów przeprowadzonych w Nowej Soli na Ziemi Lubuskiej w październiku 2012 r.).

Podkreślę, że urodziłem się i wzrastałem w domu Dziadków Kuliczkowskich w atmosferze patriotyzmu oraz podkreślania ważności bohaterstwa, męstwa oraz odwagi wszystkich tych, którzy lojalnie służyli, walczyli i wcielali w czyn hasło za „Za waszą i naszą wolność”. W przypadku przodków naszych w Polskich Siłach Zbrojnych na wschodzie i zachodzie, w powstaniu Listopadowym i Warszawskim, w wielu wojnach i zrywach narodowych. Pomimo, iż upłynęło 47 lat od mojego wyjazdu z Polski, w moim osobistym „bagażu” obok innych wartości, znalazły się i pozostają m.in. honor mojej kresowej tożsamości, unikatowego pochodzenia i dziedzictwa, potrzeba prawidłowej znajomości i pasja historii, bezgraniczna miłość dla ojczystego kraju i języka, potrzeba ciągłej edukacji młodszych pokoleń a także należyty szacunek dla wszystkich przodków oraz powinność ich uhonorowania.

Co pozostało po żołnierzach 1 i 2 Armii WP? Cmentarze, mogiły i tablice, obeliski i pomniki, upamiętnienia w kinematografii, w świecie publicystycznym, izby pamięci i sale historyczne, nazwy ośrodków archiwalnych i muzealnych, organizacji i stowarzyszeń, ulic, szkół, placów oraz wzory i przykłady dla dzisiejszych pokoleń do naśladowania.

Cmentarz Żołnierzy 2. Armii Wojska Polskiego w Zgorzelcu (Wikipedia)

Chlubny i trudny był szlak bojowy 1 i 2 Armii WP; my dzieci, wnukowie, prawnukowie i inni krewni zmarłych bohaterów walk nie możemy pozostawać bierni oraz obojętni w obliczu arogancji, ignorancji i krytyki wkładu tysięcy wszystkich żołnierzy i żołnierek w walce o niepodległą Rzeczpospolitą. Wielką nieuczciwością byłoby pozwalanie na tworzenie alternatywnej oraz błędnej historii wkładu żołnierzy 1 i 2 Armii Wojska Polskiego w walce o wyzwolenie Polski spod jarzma okupanta, zapominając o ich ogromnych zasługach w zwycięstwie nad wrogiem.

Musimy być czujni i godnie strzec prawdy dot. wkładu i bohaterskiej walki przodków oraz bohaterów naszych, żołnierzy frontu wschodniego i zachodniego w zwycięstwie nad faszyzmem. Pamiętajmy, upamiętniajmy, uszanujmy i chylmy głowy oraz modlitewnie wspominajmy wszystkich tych, którzy bohatersko, godnie, szczerze i serdecznie przyczynili się do zwycięstwa nad Niemcami, walcząc na wszystkich frontach II wojny światowej. Ich zasługi, postawy życiowe powinny być wspominane i odpowiednio zapamiętane na zawsze; o tym nam nie wolno zapomnieć. Oddajmy Im należną chwałę, hołd i szacunek – cześć Ich pamięci!


Niektóre wykorzystane źródła:

Bobkowski Janusz, W walce z czołgami, Warszawa 1961

Kaczmarek Kazimierz, Druga Armia Wojska Polskiego, Warszawa 1978

Kajetanowicz Jerzy, Polskie wojska lądowe 1945-1960: skład bojowy, struktury organizacyjne i uzbrojenie, Toruń 2005

Kuliczkowski Czesław, Moje genealogiczne poszukiwania, Nazareth, PA 2020

Kuliczkowski Franciszek, Pamiętnik-kronika, Nowa Sól 2005

Toczewski Andrzej, Niemiecki plan odzyskania środkowego Nadodrza w lutym 1945 roku, Zielona Góra 1980


Zebrał i opracował: Czesław Antoni Kuliczkowski, frczeslaw@aol.com

Nazareth (USA), 17. stycznia 2022 r.