Jazłowiec – Galicja, Kresy Wschodnie, Podole i rubieże Rzeczypospolitej Polskiej

Podczas ostatnich 18 miesięcy miałem możliwość i przywilej przygotować samodzielnie oraz we współpracy z moją kuzynką, Ewą Agnieszką Śliwińską z Pępic k. Brzegu, cykl artykułów m.in. o moich przodkach oraz Ich rodzinnym Jazłowcu na Kresach Południowo–Wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej (RP). Pragnę zakończyć ten cykl artykułów 20. opracowaniem o gnieździe rodu Kuliczkowskich oraz podzielić się przemyśleniami na temat Kresów Wschodnich.

Tytułowe określenia zapamiętałem z dzieciństwa i późniejszych lat, ponieważ urodziłem się w Starym Żabnie k. Nowej Soli na Ziemi Lubuskiej i wzrastałem w domu moich Dziadków-Kresowian, śp. Kazimierza Kuliczkowskiego (1886/87-1957) i Kazimiery Kuliczkowskiej (1901-1973) z domu Marcinkowskiej rodem z Jazłowca, w powiecie Buczacz, w województwie Tarnopol na Kresach Południowo-Wschodnich RP. W „Słowniku Języka Polskiego” wydanym w 1807 r. autorstwa Samuela Bohumila Lindego, który zawierał 60 tysięcy zdefiniowanych haseł, w tym około 2000 nazw własnych, Kresy określono jako tereny wzdłuż rzek Dniepru i Dniestru, które oddzielały RP od tatarskich hord. Pamiętam, że jako nastolatek, a później jako osoba dorosła, w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej (PRL), większość rozmów o Kresach Wschodnich toczyło się głównie wśród krewnych i w otoczeniu rodzinnego domu, w towarzystwie innych Kresowian lub w najbliższym sąsiedztwie.

Dzięki pierwszym domowym lekcjom historii, a później podczas zajęć w szkole, wzrost mojej wiedzy potwierdzał fakt i samorealizację, że Kresy Wschodnie od dawna były częścią RP. Wzrosły terytorialnie podczas rządów Kazimierza Wielkiego od Grodów Czerwieńskich aż do miasta Lwowa, głównie kosztem m.in. terenów Rusi i zamieszkujących te ziemie Rusinów. Jazłowiec, według wielu historyków i znawców Kresów, był najstarszą polską osadą na Podolu. Wiele dostępnych źródeł historycznych potwierdza, że jeszcze w XVI w. Jazłowiec po Lwowie był jednym z największych miast Podola.

Galicja to powszechnie znana potoczna nazwa części ziem RP pod zaborem austriackim w latach 1772-1918. W 1809 r. po pokoju w Schonbrunnie, Austria oddała Księstwu Warszawskiemu obszary na północ od Wisły i obwód Zamościa, zaś Rosji obwód tarnopolski, który w 1815 r. powrócił do Austrii. W 1846 r. przyłączono do Galicji Krakowską Rzeczpospolitą. Od tego czasu do 1918 r. granice Galicji pozostały te same. W 1888 r. ludność Galicji liczyła ok. 4,8 mln. mieszkańców – 45% stanowili Polacy, 45% Rusini i Ukraińcy, 10% Żydzi oraz inne narodowości. W 1910 r. całkowita liczba ludności na terenach Galicji wzrosła do 7,3 mln. Dziadkowie określali Jazłowiec jako miasteczko położone na Kresach Wschodnich RP, mój Ojciec Franciszek Kuliczkowski (1924-2014) najczęściej określał rodzinny Jazłowiec jako miejscowość na rubieżach wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej.

W „Przeglądzie Tygodniowym” nr 47-49, wydanym w Warszawie w 1881 r., Adolf Dygasiński w artykule pt. „My i nasze sztandary” zamieścił m.in. opis i syntezę życia w Galicji: „Galicja, kraj, który z czasem zapewne wejdzie w skład społeczeństw cywilizowanych, ale obecnie odznacza się popularną niewiarą do dzieł myślenia, a posiada temperaturę taką, iż w niej roślina zwana postępem należy do niebezpiecznego importu, a jeśli ją tu kto pragnie aklimatyzować, to ona zaraz traci soki oraz woń sobie właściwą. Ludzie, bowiem przywykli tutaj patrzeć na świat z małego punktu widzenia tej ze stanowiska potrzeb egoistycznych. Galicjanie są to ułamki społeczeństwa, z których każdy goni za jakimś własnym ku kastowym interesem”. Dygasiński, nie był jedyną osobą, która wyraziła opinię o przejawach zacofania kulturowego, obyczajowego i społecznego ludności galicyjskiej. Historyk Stanisław Szczepanowski w publikacji z 1888 r. pt. „Nędza w Galicji w cyfrach”, był jednym z pierwszych, który użył określenia „Nędza galicyjska”.

Galicja była najbiedniejszym obszarem wchodzącym w skład monarchii habsburskiej a jednocześnie doskonałym rynkiem zbytu dla zaborcy. W Galicji ok. 85% ludności utrzymywała się wyłącznie z rolnictwa a ponad 60% gospodarstw rolnych nie przekraczało 5 ha ziemi. Historycy podkreślają, że rząd zaborcy wykorzystywał dla własnych celów antagonizmy oraz podziały klasowe na wsi i w miasteczkach, gdzie dziedzice kontrolowali władze policyjne, sądownicze, sprawy budżetowe, pobór rekrutów do wojska i inne. Szlachta zachowywała bierność dla własnych korzyści. Arystokracja była lojalna wobec władzy, zaś Kościół był wygodnym narzędziem w rękach rządu z podporządkowanym duchowieństwu szkolnictwem.

Monarchia uważała Galicję za swoją kolonię, zaś mieszkańców za bardzo prymitywnych. Styl życia przodków naszych był skromny lub wręcz ubogi, a ich codzienna egzystencja była trudna. Jednocześnie, ich bohaterstwo i heroizm, determinacja, dar wiary i wewnętrznych wartości, dzielność i waleczność, duma z własnego dziedzictwa, odwaga, odczucie szczególnego posłannictwa, oszczędność, przywiązanie do wartości rodzinnych, patriotyzm, poświęcenie, skromność, samokształcenie, samowystarczalność, samozaparcie, szczególna etyka pracy i zaradność, sprawiły, że właśnie w Galicji, na Podolu, na Kresach Wschodnich, na rubieżach wschodnich RP kwitło życie kulturalne, narodowe, naukowe i nie tylko.

Jan Kuliczkowski rodem z Jazłowca (1907-1984), opisał swoje miasteczko następująco: „Leży w pięknej i malowniczej okolicy, w tak zwanej Polskiej Szwajcarii, znajdującej się na rubieżach Rzeczypospolitej Polskiej, w powiecie buczackim, w województwie tarnopolskim. Jałowiec to stary gród polski, nad którym wznosi się zamczysko i pałac” (Agata Kuliczkowska, Dziedzictwo i życie rodzinne w czasie pierwszej wojny światowej na ziemi tarnopolskiej, w Jazłowcu, oczami Jana KULICZKOWSKIEGO, Uniwersytet Jagielloński, Wydział Historyczny, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej, Kraków 2016, s. 2-3). Dokładna data założenia Jazłowca nie jest udokumentowana. Józef Palewicz w artykule pt. „Niezłomny Jazłowiec”, opublikowanym w miesięczniku literackim „Akant” 4.05.2014 r. napisał m.in., że „Osada wyrosła najprawdopodobniej na przełomie I i II tysiąclecia n.e. na szlaku handlowym łączącym Morze Czarne z Morzem Bałtyckim i znalazła się na terenie województwa halickiego”.

W emocjonalnych, sentymentalnych i wypełnionych tęsknotą opowieściach moich przodków panowało przekonanie, że „…w Jazłowcu zimy były mroźniejsze niż te na Ziemiach Zachodnich, glebę stanowił żyzny czarnoziem, płody rolne były zdrowsze, woda pitna pochodziła ze źródła, dębowe i grabowe lasy były wypełnione grzybami i zwierzyną, zaś sam klimat był kontynentalny” (na podstawie wywiadu z Franciszkiem Kuliczkowskim, Nowa Sól, październik 2012). Te rodzinne opowiadania i zeznania były przesiąknięte żalem i miłością, które poprzez moje badania genealogiczne oraz podróże ich śladami w wielu krajach świata, stały się integralną częścią mojego własnego i kresowego dziedzictwa.

W lipcu 1970 r. gawędy, historie, opowiadania najbliższych oraz moje wyobrażenia o Kresach Wschodnich, stały się rzeczywistością. Moja Babcia Kazimiera Kuliczkowska i mój Ojciec Franciszek Kuliczkowski rodem z Jazłowca oraz ja, Czesław Kuliczkowski (ur. 1952), jako przedstawiciele trzypokoleniowej grupy udaliśmy się na byłe Kresy Południowo-Wschodnie do gniazda naszych rodów, znajdujących się wówczas na terytorium Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.

Przed wyjazdem naszych trzech najbliższych i spokrewnionych sobie osób, rozmyślałem i śniłem o Jazłowcu, mieście, a następnie miasteczku, wielobarwnym, wielokulturowym, wielonarodowościowym i wielowyznaniowym. Przez pryzmat opowiadań moich przodków, wyobrażałem sobie utrwalone w czasie dzieciństwa, jak się później okazało naiwnie i nierealnie m.in. „Lasy pełne runa leśnego, pagórkowate łąki i żyzne pola, głębokie jary i wąwozy, kręte rzeki i strumyki. Zróżnicowana i zżyta od wielu pokoleń ludność miasteczka, porozumiewająca się wieloma językami. Wiele biednych chałup, ubogich domów, jednocześnie okazałych dworów hrabiów, bogatych kamienic w śródmieściu z obrazami Matki Bożej Jazłowieckiej, Wernyhory oraz innych z siedmioramiennymi menorami i umieszczonymi na prawej framudze drzwi wejściowych, mezuzami. Wyobrażałem sobie chłopskie furmanki na jarmarku, obładowane towarem kramy handlarzy, tłumy kupujących w obszernych rusińskich kożuchach; w czarnych żydowskich chałatach i futrzanych czapkach, innych w ozdobnych ormiańskich okryciach, siostry zakonne w habitach i duchowieństwo różnych wyznań w sutannach; jednocześnie jakże wielu biednych, bezrobotnych i tych błagających o pomoc i jałmużnę”. Rzeczywistość okazała się ciekawa, inna i smutna.

Podkreślę, że Galicja była, i to w większości przypadków, harmonijną, pokojową i pełną życia oraz wszelkiej działalności koegzystencją i współistnieniem Polaków, Rusinów, Ukraińców, Ormian, Niemców, Romów, Tatarów, Żydów, a także Bojków, Hucułów, Łemków i innych nacji, tworząc unikatową oraz szczególną wspólnotę różnorodności i zróżnicowania, która przez wieki tętniła aktywnością, handlem, pracą, modłami, zabawami Jazłowczan i innych. W opinii wielu ekspertów, społeczność Jazłowca była przykładem szacunku, tolerancji, przyjaźni oraz pełnowartościowej mozaiki kresowego społeczeństwa… Niektórzy twierdzili i twierdzą, że był to swego rodzaju fenomen.

W Galicji przyjęto i udowodniono, że można dobrze funkcjonować w wielkim, praworządnym, wielonarodowym oraz zróżnicowanym państwie. Jednocześnie należy podkreślić, że te najbardziej zróżnicowane obszary RP jednak doświadczały konfliktów; zdarzały się wybryki antysemityzmu, chuligaństwa, nienawiści, nieporozumień, akcje agresywnego polonizowania, zawiści, wandalizmu, wykluczenia z braku akceptacji drugiego człowieka i jego inności, odmienności oraz jakiejkolwiek różnorodności. Setki lat i permanentne dowody wzajemnego szacunku, tolerancji, uszanowania i współżycia różnych grup na rubieżach RP, nie zawsze pokrywały się z rzeczywistością, która czasem była smutna, okrutna lub wręcz tragiczna. Kresy Wschodnie to nie tylko historia Polaków, ale również przeszłość Rusinów, Ukraińców, Żydów i innych nacji, to pamięć o austriackiej obecności. Czasem zapominany, że były to tereny wspólnego życia różnych grup, które siebie potrzebowały, były od siebie zależne i razem współżyły, gdzie żadna grupa etniczna, narodowa i wyznaniowa nie posiadała monopolu na doskonałość.

Marszałek Józef Piłsudski określił ziemie kresowe następująco: „Wszystkie narody mają swoje kresy. Nieszczęśliwy i zmienny jest los grodów i siół kresowych. Gdy wicher się zrywa, wstrząsa przede wszystkim posadami ich budowli. Gdy chmura się zbierze, ostry grad siecze przede wszystkim właśnie ziem kresowych łany. Gdy grzmią pioruny, przede wszystkim tu w wieżyce i domy uderzają… (…) A jednak głębokie jest w tym szczęście. I nie szczęście z dumy wielkiego cierpienia i wielkiej ofiary, i nie szczęście ze zwiększonej rozkoszy mocowania się z dolą i zwyciężania wlanymi siłami losu, – lecz głębokie szczęście, rzewne i ciche, nawet dziecięco naiwne, płynące z wiary w idealne pierwiastki własnej kultury” (Józef Piłsudski, Pisma zbiorowe, wyd. J. Kolbuszewski, Kresy, Wrocław 1999, s. 202). Marszałek Piłsudski powiadał, że „Polska podobna jest do obwarzanka – wszystko, co wartościowe jest na Kresach, a w środku pusto”.

Od wieków, Kresy Wschodnie doświadczały najazdów Kozaków, Tatarów, Turków oraz Wołochów. Podole nawiedzały różne klęski żywiołowe m.in. gradobicia, trzęsienia ziemi, srogie zimy, napływy szarańczy, plagi gryzoni, powodzie, pożary, epidemie, pandemie, susze i zarazy. Głównymi przyczynami galicyjskiej biedy były m.in.: eksploatacja zaborcy, wybitnie rolniczy charakter, ignorancja, przekupstwo, urzędowa samowola i brak inwestycji w rozwój przemysłu. W czasie zaborów, rząd w Wiedniu traktował Galicję jako źródło surowców oraz ważny rynek zbytu dla własnych oraz tanich wyrobów przemysłowych. Koszty życia w Galicji były wyższe, a wynagrodzenie niższe niż w innych krajach monarchii. Skromne warunki życia i wysokie bezrobocie, małe i coraz bardziej kurczące się gospodarstwa rolne były galicyjską codziennością, która powodowała emigrację setek tysięcy Galicjan… kończąc na moich i naszych przodkach, głównie do USA i Kanady. Najczęściej były to osoby odważne, pracowite, przedsiębiorcze i światłe.

Kresy Wschodnie, które były integralną częścią RP od wieków, to tereny gdzie urodzili się najznakomitsi i najsławniejsi Jej obywatele. Rola Kresów Wschodnich w obronie, rozwoju, wzbogacaniu i strzeżeniu granic RP, walki Kresowian z wrogami utrwaliły się na stałe w historii Polski. Rubieże wniosły do historii m.in. zdecydowaną większość wybitnych wodzów i bohaterów RP, artystów, historyków, narodowych wieszczów, naukowców, noblistów, odkrywców, pisarzy, poetów, podróżników, polityków – czym byłaby Rzeczpospolita Polska bez Kresów Wschodnich i Kresowian? W czasie prób dyskryminacji, ignorancji a czasem nawet zakłamywania nie zawsze znanej historii terenów wschodniego pogranicza RP, byłoby wskazane zadanie intrygującego, prowokującego, ale jednocześnie jak powiadał mój śp. Ojciec… „Godnego i wymagającego szczerej odpowiedzi pytania, czym byłaby RP bez Kresów Wschodnich, bez swoich rubieży?” (Wywiad z Franciszkiem Kuliczkowskim, Nowa Sól, październik 2012).

Oto częściowa lista niektórych znanych i mniej znanych osób związanych z Jazłowcem:

– Theodoryk Buczacki Jazłowiecki (zm. 1465 r.), kasztelan halicki i kamieniecki, starosta podolski i stronnik króla Władysława Jagiełły,

– Mikołaj Jazłowiecki (zm. 1569 r.), stronnik króla Stefana Batorego, który samodzielnie zorganizował wyprawę kozacką na Krym,

– Jerzy Jazłowiecki (1510-1575), dzielny wojownik, hetman koronny, senator i kandydat do polskiego tronu, który odznaczał się szacunkiem i tolerancją religijna względem innowierców,

– Mikołaj Gomółka (1535-1609) urodzony w Sandomierzu, wybitny kompozytor epoki renesansu i muzyk królewski, który zmarł w Jazłowcu,

– Hieronim Jazłowiecki (1570-1607), dziedzic Jazłowca wychowany w kalwinizmie; wybitnie uzdolniony poseł na Sejm, ambasador w Turcji i wojewoda podolski,

– Jan Samuel Chrzanowski (zm. 1688 w Jazłowcu), pułkownik wojsk koronnych,

– Król Jan III Sobieski (1629-1696), kilkakrotnie przebywał w Jazłowcu, gdzie podejmował pokonanych wodzów obcych armii w jazłowieckim zamku,

– Stanisław Poniatowski (1676-1762), ojciec późniejszego króla, który odkupił zamek, a w którym lata młodzieńcze spędził król Stanisław August Poniatowski,

– Bogdan Spendowski (ur. 1694) rodem z Armenii, pierwotnie Astwadzaur Szeferowicz, dobroczyńca, filantrop i dożywotni burmistrz Jazłowca,

– Baal Szem Tow (1698-1760), pomocnik i szkolnik w synagodze jazłowieckiej, słynny mistyk żydowski oraz współtwórca nowożytnego chasydyzmu,

– Julian Ursyn Niemcewicz (1757-1841), poeta i dramatopisarz, który wielokrotnie odwiedzał miasteczko i napisał m.in. wiersz „Duma o Jazłowcu”,

– Teofil Wiśniowski (1805/6-1847) z Jazłowca, spiskowiec i działacz emigracyjny,

– Jan Wojciech Kuliczkowski (1810-1869) oficer i uczestnik powstania listopadowego oraz aktywista na emigracji, który zmarł w Londynie,

– Sadok Wincenty Ferejusz Barącz (1814-1892), Ormianin, dominikanin i galicyjski historyk, autor m.in. książki „Pamiątki jazłowieckie” wyd. we Lwowie w 1862 r.,

– Marcela Sembrich (1858-1935) z domu Kochańska, wybitna śpiewaczka operowa, która kształciła się w Jazłowcu,

– Karol Dominik Witkowski (1860-1910), znany malarz i portrecista z Jazłowca, znany był w USA jako Karl Witkowski,

– Maria Rodziewiczówna (1860-1944), polska pisarka, wychowana i wykształcona w Jazłowcu,

– Józef T. Teodorowicz (1864-1938), arcybiskup Kościoła katolickiego obrządku ormiańskiego, który corocznie przybywał do Jazłowca, poseł i senator RP,

– Józef Awin (1883-1942), wybitny architekt i historyk ze Lwowa, który kierował odrestaurowaniem i rozbudową synagogi w Jazłowcu,

– Adam Sapieha (1867-1951), ksiądz rzymskokatolicki i późniejszy kardynał, który odprawił pierwszą mszę św. w kościele św. Anny w Jazłowcu,

– Wojciech Kossak (1856-1942), który uwiecznił na obrazie bitwę Polaków z Ukraińcami pod Jazłowcem z 11-13.07.1919 r.,

– „Galicia 1891 Business Directory” ujęła Mateusza Kuliczkowskiego jako architekta i Jana Kuliczkowskiego jako właściciela biznesu wyrobów futrzanych w Jazłowcu,

– Jan Kuliczkowski (1896-1940) z Jazłowca, s. Mariana i Ludwiki z domu Małachowskiej, porucznik rezerwy zgładzony w Charkowie-Katyniu,

– Konstanty Lisowski (1890-1940), generał wojska polskiego, który 11.07.1919 r. przeprowadził na czele swego pułku słynny atak pod Jazłowcem,

– Kazimierz Kuliczkowski (1886/87-1957) i Kazimiera Kuliczkowska (1901-1973) z domu Marcinkowska, moi Dziadkowie, którzy od wiosny 1942 do października 1943 udzielali pomocy i schronienia siedmiu Żydom z Jazłowca,

– Stanisław Maczek (1892-1994), porucznik i późniejszy generał, uczestnik walk z Ukraińcami pod Jazłowcem,

– Michał Kuliczkowski z Jazłowca, był wśród pierwszych zesłańców na Sybir,

– Adam Kuliczkowski i Władysław Kuliczkowski z Jazłowca, bohaterowie walk z ukraińskimi bandami UPA w latach 1944-1945,

– Krystyna Skarbek (1908-1952), polsko-żydowskiego pochodzenia, która była ulubionym szpiegiem Churchilla, kształciła się w Jazłowcu,

– Maryna Okęcka-Bronkowa (1922-2003), dziennikarka radiowa, pisarka i badaczka folkloru, która skończyła gimnazjum w Jazłowcu,

– Franciszek Kuliczkowski (1924-2014), syn Kazimierza i Kazimiery z domu Marcinkowskiej, mój Ojciec, wielokrotnie odznaczony żołnierz i uczestnik walk o niepodległą i suwerenną Polskę, więzień Urzędu Bezpieczeństwa; genealog, historyk, kronikarz rodu Kuliczkowskich i późniejszy podporucznik WP,

– Edward Mesjasz (1929-2007), znany malarz, który namalował m.in. szarżę ułanów jazłowieckich pod Wólką Węglową podczas II wojny światowej.

Alfabetyczny spis nazwisk tylko niektórych znanych oraz mniej znanych Galicjan, Kresowian i Podolan na przestrzeni wieków związanych z miastami, miasteczkami, wsiami i przysiołkami, które zebrałem na podstawie źródeł krajowych, polonijnych i rodzinnych:

Władysław Anders, Szymon Aszkenazy, Stefan Banach, Michał Bobrzyński, Zbigniew Cybulski, Napoleon Cybulski, Tomasz Drezner, Ksawery Fischer, Aleksander Fredro, Seweryn Goszczyński, Kazimierz Górski, Artur Grottger, Zbigniew Herbert, Hugo Kołłątaj, Maria Konopnicka, Józef Konrad Korzeniowski, Tadeusz Kościuszko, Józef Ignacy Kraszewski, Jacek Kuroń, Eugeniusz Kwiatkowski, Saul Landau, Stanisław Lem, Kornel Makuszyński, Jan Matejko, Franciszek Mertens, Kazimierz Józef Marian Michałowski, Adam Mickiewicz, Czesław Miłosz, Stanisław Moniuszko, Adam Naruszewicz, Julian Ursyn Niemcewicz, Czesław Niemen, Karol Olszewski, Eliza Orzeszkowa, Juliusz Osterwa, Ignacy Paderewski, Józef Piłsudski, Emilia Plater, Mikołaj Rej, Tadeusz Rejtan, Maria Rodziewiczówna, Joseph Roth, Edward Śmigły-Rydz, Henryk Sienkiewicz, Władysław Sikorski, Juliusz Słowacki, Marian Smoluchowski, Stanisław Sosabowski, Leopold Staff, Szymon Szymonicz, Zofia Kossak-Szczucka, Brunon Schulz, Antoni Tyzenhauz, Melchior Wańkowicz, Zygmunt Wróblewski, Jan III Sobieski, Franciszek Stefczyk, Józef Szujski, Romuald Traugutt, Kazimierz Twardowski, Michał Korybut Wiśniowiecki, Franciszek Zabłocki, Gabriela Zapolska, Stanisław Żółkiewski i niezliczone rzesze innych.

Kresy Wschodnie RP to nie tylko przygraniczne tereny państwa, ale również wielowiekowe dziedzictwo, historia i martyrologia oraz wybitne osiągnięcia Galicjan, przodków moich i naszych, a także wielkich rzesz innych, nie tylko na terenach RP, ale obecnie w przypadku rodziny naszej, w wielu krajach świata m.in. w Anglii, Argentynie, Australii, Austrii, Francji, Kanadzie, Niemczech, Stanach Zjednoczonych Ameryki i na Ukrainie. To ludność, która zamieszkiwała Kresy i znana była z bohaterstwa, dbałości o wartości narodowe, braku pychy i potrzeby wywyższania się, godności, gościnności, honoru, odwagi, patriotyzmu, serdeczności, szczerości oraz troski o własną tożsamość i dziedzictwo. Wielu ekspertów oraz genealogów i miłośników historii wśród nas uważa, że wręcz niemożliwe jest zrozumienie pełnej historii RP bez odwiedzenia oraz poznania historii Kresów Wschodnich. Osobiście nigdy nie poznałbym głębi i pełni własnego dziedzictwa, pochodzenia oraz tożsamości bez pobytu na Kresach Wschodnich, mając Babcię i Ojca za osobistych przewodników.

Należy pamiętać o roli Galicji w utrzymaniu polskości oraz walce o niepodległość RP. Już w 1784 r. założony został Uniwersytet Lwowski, tymczasem Uniwersytet Warszawski został założony w 1818 r. W Galicji prowadzono działalność spolszczenia administracji, sądownictwa i szkolnictwa z jednoczesną lojalnością wobec monarchii, władzy oraz zaborcy. Polskie były nie tylko Uniwersytet Lwowski i Jagielloński, ale były to jedyne polskie uczelnie pod zaborami. Obok Uniwersytetu Lwowskiego, w stolicy Galicji działała Politechnika i Akademia Weterynaryjna. W 1853 r. Główny Szpital we Lwowie był pierwszym szpitalem świata, który zaczął używać lamp naftowych do oświetlania wnętrz. Już w 1869 r. w urzędach, szkołach i sądownictwie Galicji wprowadzono język polski. Przy rządzie centralnym w Wiedniu powstało ministerstwo dla Galicji, na którego czele stanął Polak. Polacy w Galicji, w odróżnieniu od pozostałych zaborów, mogli, kontynuowali i praktykowali tradycje narodowe, organizując obchody świąt i rocznic historycznych. W Galicji powstała pierwsza na świecie kopalnia ropy naftowej, już w 1910 r. ponad 4% światowego wydobycia ropy naftowej przypadało na Galicję.

W 1888 r. urodził się w Buczaczu Samuel Józef Czaczkes, polski Żyd, który otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury w 1966 r. Izydor Izaak Rabi (1898-1988) Żyd z Galicji, laureat Nagrody Nobla i współtwórca bomby atomowej, był doradcą prezydenta USA. Najsłynniejszy „łowca nazistów”, Szymon Wiesenthal, urodził się w Buczaczu w 1908 r. W 1918 r. w niepodległym państwie polskim głównie z Galicji rekrutowali się pierwsi urzędnicy niepodległej RP. Galicja udzieliła schronienia dla Polaków-uciekinierów z zaboru pruskiego i rosyjskiego, podejmujących działania spiskowe i konspiracyjne. W Galicji ukazywały się prace i dzieła zakazane przez cenzurę niemiecką i rosyjską. Ufundowany przez Ignacego Paderewskiego Pomnik Grunwaldzki w 1910 r. w Krakowie miał bardzo pozytywny wpływ na Polaków we wszystkich zaborach. Galicja przyczyniła się do przygotowania i wykształcenia kadry naukowej nie tylko przyszłych polskich uczelni, ale również zagranicznych ośrodków naukowych. Na tym m.in. polegała odrębność i unikatowość Galicji w porównaniu z innymi zaborami.

Śledząc witrynę Archiwum Kresowego, zauważyłem, że Pan Bogusław Mykietów, z którego ukierunkowania, pomocy i współpracy korzystam, organizuje wyjazdy na Kresy Wschodnie i zamieszcza sprawozdania bogate w informacje, fotografie i wspomnienia. Z dużym zaciekawieniem i fascynacją czytam zamieszczane felietony i wdzięczny jestem za tę możliwość dokształcenia się. Podkreślę z bólem w sercu, że podczas ostatnich 45 lat życia na obczyźnie, poznałem jakże wielu, którzy z dala od Polski i stron ojczystych tworzą nową tożsamość, niestety w oderwaniu od własnej rodowej tożsamości, zmieniając imiona, nazwiska, a nawet ukrywając miejsce urodzenia… Czyżby z braku lub niepewności poczucia własnej wartości? Tymczasem my – dzieci, wnuki i prawnuki Kresowian, dźwigamy na swoich barkach szczególną odpowiedzialność i wyzwanie pielęgnacji, uszanowania oraz propagowania naszego dziedzictwa. Mając kresowe korzenie, to honor, przywilej i zaszczyt, ale jednocześnie obowiązek i pełnia dziedzictwa, którego odpowiednie opracowanie oraz przygotowanie byłoby najlepszym prezentem dla przyszłych pokoleń, dla naszych potomnych.

Szczególną rolę w tym aspekcie odpowiedzialności mogą wypełnić żyjący jeszcze genealodzy, gawędziarze, historycy, kronikarze, nauczyciele oraz inne osoby rodem z Kresów Wschodnich oraz ich potomkowie, którzy w szczery i rzetelny sposób mogliby odkryć, dowartościować, udoskonalić, przekazać i zachować od zapomnienia całkowitą prawdę o rubieżach wschodnich RP oraz podzielić się tym zasobem wiedzy i informacji z innymi. Artykuły w prasie i programy w środkach masowego przekazu, opracowania genealogiczne oraz historyczne; artykuły, książki i inne publikacje; konferencje, warsztaty, webinaria, wystawy, podróże i wycieczki na Kresy Wschodnie są niesamowicie ważne i godne poparcia, pochwalenia oraz praktykowania. Możliwość samokształcenia się i edukacji przy wykorzystaniu cyfrowych innowacji oraz możliwości nowoczesnej technologii są bardzo korzystne, polecane i powinny być odpowiednio wykorzystywane… Jednocześnie zapytajmy siebie, czy są wystarczające?

Podczas ostatnich kilku lat pojawiły się apele i artykuły o potrzebie utworzenia Muzeum Dziedzictwa Polskich Kresów Wschodnich w Warszawie; osobiście zapytam – a czemu nie we Wrocławiu lub Zielonej Górze… na wzór Muzeum Historii Żydów Polskich „Polin”? Niewielu z nas, potomków Kresowian w Polsce i poza jej granicami, kwestionuje taki plan. Jednocześnie, należy podkreślić, iż byłoby to nie tylko gigantyczne i historyczne przedsięwzięcie wymagające odpowiedniej, realistycznej oraz konkretnej wizji, ale również gromadzenia eksponatów i ogromnych środków finansowych.

W Polsce żyje od 4,6 do 4,8 mln. osób powyżej osiemnastego roku życia, których pochodzenie wywodzi się z Kresów Wschodnich RP (źródło: Kresowe Korzenie Polaków, Centrum Badań Opinii Społecznej; Warszawa 2012, opr. Marcin Hermann). Największa liczba ankietowanych w 2012 r., posiadających krewnych w linii prostej, a urodzonych na byłych Kresach Wschodnich RP, zamieszkuje w województwie Lubuskim – 51% i dolnośląskim – 47%. W skali całej III RP, co siódma osoba potwierdza własne miejsce urodzenia lub rodzica, dziada czy pradziada na Kresach Wschodnich i terenach przygranicznych RP. Przekonany jestem, że znaleźliby się ci, którzy przekazaliby pamiątki rodzinne i dołożyliby swoje „cegiełki” do takiego, jakże potrzebnego oraz ważnego, przedsięwzięcia.

Czy pozostały jakiekolwiek ślady po naszych przodkach na byłych Kresach Wschodnich, Podolu, Wschodniej Galicji i rubieżach RP? Istnieją jeszcze niektóre domy, dwory, filmy archiwalne, kamienice, kaplice; kościoły, cerkwie i synagogi, cmentarze i mogiły, muzea, pomniki, publikacje, krajobrazy i piękno przyrody, zamki oraz inne budowle, które służą jako punkty odniesienia dla badaczy, gawędziarzy, genealogów, historyków, autorów kronik, książek i pamiętników, pielgrzymów, turystów oraz innych zainteresowanych. Podczas moich podroży po całym świecie, w zasadzie gdziekolwiek nie przebywałem, tam w środowiskach polonijnych, poznałem wiele osób rodem z Kresów Wschodnich a ostatnio coraz częściej – ich potomków z kresowymi korzeniami. Jałowiec jest obecnie wyludniającą się wsią, położoną w zachodniej Ukrainie, w rejonie buczackim obwodu tarnopolskiego, miejscowością, która była i dla niektórych z nas pozostanie do końca życia miejscem sentymentalnym i szczególnym, w moim i w naszym przypadku – gniazdem rodu Buczyńskich, Grzebieniowskich, Grzesiowskich, Hoffmannów, Horewiczów, Kamińskich, Kuliczkowskich, Marcinkowskich, Tyszkowskich i innych.

Niektóre wykorzystane źródła:

Brown Kate, A Biography of No Place, London 2005

Bujak Franciszek, Galicya, t. I: Kraj, ludność, społeczeństwo, rolnictwo, Lwów–Warszawa 1908

Grodziski Stanisław, W Królestwie Galicji i Lodomerii, Kraków 1976

Hann Chris and Paul Robert Magocsi, Galicia – A Multicultured Land, Toronto 2005

Kuliczkowski Franciszek, Pamiętnik-kronika, Nowa Sól 2005

Lewin Isaac, The Jewish Community In Poland, New York, 1985

Reinfuss Roman, Karpacki świat Bojków i Łemków, Olszanica 2016

Tazbir Janusz, A State Without Stakes, New York 1973

Encyklopedia Powszechna PWN, Warszawa 1965

Polska–Kresy–Polacy. Studia historyczne, Wrocław 1994

Zebrał i opracował

Czesław Antoni Kuliczkowski, frczeslaw@aol.com

Nazareth, PA (USA), 22 stycznia 2021 r.