W drodze do kaplicy – Chrynów na Wołyniu 11 lipca 1943 roku. Janina Winiarz – ocalona z rzezi.

W lesie, przez który szedłem, znany mi pan Mróz niósł bezwładne ciało Janiny Winiarz, mojej dawnej koleżanki, ciężko rannej w wyniku okrutnej masakry banderowców dokonanej na Polakach oczekujących na nabożeństwo. Dziewczyna była postrzelona w nogę oraz - jak się później dowiedziałem - w oko, którego pozbawił ją bezwzględny napastnik, kiedy - próbując dobić - celował w głowę. Nie trafił precyzyjnie, ale pewny śmierci swej ofiary, pozostawił ją cierpiącą na drodze.

Zygmunt Maguza “Żołnierskie losy Wołyniaka” 

Atak na kaplicę w Chrynowie (gm. Grzybowica/Grzybownica, pow. Włodzimierz), przeprowadzony latem 1943 roku przez członków UPA i bojówki melnykowców, naznaczył nastoletnią Janinę Winiarz na całe życie. Ilekroć jej postać przewijała się we wspomnieniach i opowieściach, zwykle występowała w towarzystwie charakterystycznego opisu, mającego ułatwiać jej identyfikację. Chociaż w drzewie genealogicznym Winiarzów na liście najpopularniejszych imion Janin nie było prawie w ogóle, to i tak w historii rodziny, począwszy od 11 lipca 1943 roku aż do jej śmierci w roku 1995, w głowach wszystkich krewnych Janina Winiarz była po prostu “tą Janką, która straciła oko”.

Janina Winiarz (po mężu Janina Czuk), córka Walentego Winiarza i Katarzyny Łaniuchy. Urodziła się w kol. Smołowa, gm. Chotiaczów, pow. Włodzimierz, 12 kwietnia 1929 roku, zmarła i została pochowana w Cześnikach, gm. Sitno, pow. zamojski, 23 stycznia 1995 roku. Zdjęcie pochodzi z prywatnego archiwum rodziny Czuk.

Choć skutki Rzezi Wołyńskiej dotknęły w równym stopniu całe pokolenie, sama Janka niechętnie wracała wspomnieniami do tamtych wydarzeń. Urodziła się w 1929 roku, kiedy więc w “Krwawą Niedzielę” pokonywała kolejne metry leśnej ścieżki prowadzącej w stronę kaplicy w Chrynowie, miała zaledwie 14 lat. Doświadczenie wojny, szczególnie tak bezpośrednie i drastyczne, musiało być więc dla niej wyjątkowo ciężkim przeżyciem. Mimo że sytuacja w okolicy od dłuższego czasu była już mocno napięta i w domach plotkowano o kolejnych antypolskich incydentach na terenie Wołynia, to atak na własną wioskę czy samego siebie w tamtym momencie nikomu jeszcze nie mieścił się w głowie.

Zostaw ją, i tak zdechnie…”

Ze Smołowej do Chrynowa Janka miała do pokonania spory kawałek lasu, ale trasę do kaplicy znała jak własną kieszeń. Według wspomnień jej starszej siostry, Feliksy Makary, wypowiadanych po wielu latach, dziewczyna została po drodze ostrzeżona i poproszona o zawrócenie przez zaprzyjaźnionego Ukraińca, zatrudnionego w gospodarstwie jej ojca. Dziarska 14-latka nie zamierzała jednak rezygnować ze swoich planów i w myśl nastoletniej zasady: “nikt nie będzie mi mówić, co mam robić”, zlekceważyła dobrą radę.

Fragment mapy okolic Włodzimierza Wołyńskiego z 1939 roku, z oznaczeniem Smołowej i lasu prowadzącego do kaplicy w Chrynowie. Źródło: http://igrek.amzp.pl/details.php?id=11800416.

Jak miało się wkrótce okazać, nie ona jedna.

Mniej więcej w połowie drogi Janka znalazła się na celowniku jednego z członków UPA, zasadzających się w lesie na, nieświadomych zagrożenia, Polaków. Pierwsza z dwóch kul, które Ukrainiec wystrzelił w jej kierunku, przeszyła nogę i pozbawiła dziewczynę równowagi. Chwilę po tym, jak w szoku próbowała jeszcze wstać, z broni napastnika padł kolejny strzał, skierowany prosto w jej głowę. Tym razem pocisk nieszczęśliwie zahaczył o oko, pozbawiając ją przytomności. Oprawca wycelował broń, przygotowując się do ostatecznego “zakończenia sprawy”, jednak przed naciśnięciem spustu powstrzymał go współtowarzysz, który w trosce o cenne naboje, miał powiedzieć beznamiętnie “zostaw ją, i tak zdechnie…”.

Nie zdechła. Cierpiącą i leżącą bez ruchu na leśnej ścieżce Jankę zauważył jej sąsiad – pan Mróz – i nieprzytomną zaniósł na własnych rękach do Smołowej, prosto do jej rodzinnego domu.

Wzmianka o Janinie Winiarz w bazie Ofiar Zbrodni Wołyńskiej na stronie IPN. Źródło: https://zbrodniawolynska.pl/zw1/form/r3523753995063,Winiarz-Janina.html

W czasie, kiedy przerażony Walenty Winiarz – ojciec Janki – z całą rodziną wiózł ranną córkę do oddalonego o kilka kilometrów, szpitala we Włodzimierzu Wołyńskim, w chrynowskiej kaplicy dochodziło do masakry na ponad 150 wiernych, mordowanych w bestialski sposób przez bandy UPA.

Fragment mapy okolic Włodzimierza Wołyńskiego z 1939 roku, z oznaczeniem Smołowej i Chrynowa. Źródło: http://igrek.amzp.pl/details.php?id=11800416.

Janka przeżyła, chociaż została trwale okaleczona. Mimo że czujność sąsiada oraz szybka reakcja lekarzy uratowały jej życie, oka nie udało się już ocalić, przez co do końca życia musiała w jego miejsce nosić specjalną protezę.

Bilet w jedną stronę

Kilka dni po masakrze w chrynowskiej kaplicy, w ogniu stała już większość okolicznych wsi, w tym ukochana Smołowa, w której UPA nie oszczędziła już niczego. Po kilkumiesięcznym pobycie we Włodzimierzu, kiedy ataki na Polaków osiągnęły apogeum, rodzina Janki postanowiła ostatecznie pożegnać Wołyń. W lutym 1944 roku, na drewnianym wozie, z podstawowymi rzeczami i na chwilę przed zamknięciem granicy na Bugu – a więc z biletem w jedną stronę – wyruszyli w swoją drogę na Zamojszczyznę. W ramach bagażu zabrali ze sobą jedynie parę drobiazgów i bolesne wspomnienia z wołyńskiej ziemi.

Winiarzowie otrzymali status repatriantów i osiedlili się w Cześnikach pod Zamościem, gdzie – podobnie jak w Smołowej – zajmowali się uprawą roli. Za wschodnią granicą pozostawili duży dom, 26-hektarowe gospodarstwo z lasem i sadem, zabudowania gospodarcze oraz cały inwentarz, więc w nowej rzeczywistości musieli zacząć praktycznie od zera. Mimo że dwie siostry Janki – Feliksa i Stanisława – postanowiły poszukać szczęścia na Ziemiach Odzyskanych, zarówno ona sama, jak i jej brat Stanisław, woleli zostać bliżej rodziców.

Niespełna dziesięć lat po brutalnym ataku w drodze do kaplicy w Chrynowie, Janina Winiarz była już żoną i matką, poświęcając się w pełni trosce o swój własny dom. Pomimo wielu trudnych doświadczeń, “Janka, która straciła oko”, nie straciła jednak pogody ducha i w rodzinnej historii zapisała się jako kobieta uśmiechnięta, skromna i niesamowicie pracowita.

Jak bardzo wydarzenia z tamtej pamiętnej niedzieli wpłynęły na jej samoocenę, zdrowie, wybory i całe późniejsze życie? Czy gdyby 11 lipca 1943 roku posłuchała ostrzeżenia i wróciła do domu, wszystko potoczyłoby się inaczej? A może to właśnie jej osobista tragedia pozwoliła przeżyć całej jej rodzinie, dając bodziec do natychmiastowej ucieczki w bezpieczniejsze miejsce? Dzisiaj odpowiedzi na te pytania, możemy się już jedynie domyślać.


Magdalena Pochrząszcz, kontakt: magda.pe@poczta.onet.pl

Absolwentka kulturoznawstwa, graficzka i pasjonatka genealogii, niestrudzenie badająca historię swojej rodziny.


Źródła i dodatkowe materiały:

Koprowski Marek A., Wołyń. Wspomnienia ocalałych,

https://muzeum-niepodleglosci.pl/wydarzenia-w-palacu/marek-a-koprowski-wolyn-wspomnienia-ocalalych-tom-1/, [dostęp: 05.07.2023].

Kołtun Krzysztof, Mord w kościele w Chrynowie,

http://wolyn.org/index.php/publikacje/1344-mord-w-kosciele-w-chrynowie, [dostęp: 05.07.2023].

Diecezja Łucka – rys historyczno-administracyjno-geograficzny, opr. Leonard Urbanowicz,

https://wolynskie.pl/diecezja/diecezja.html#wlodzimierski, [dostęp: 05.07.2023].

Baza Ofiar Zbrodni Wołyńskiej, hasło: Janina Winiarz,

https://zbrodniawolynska.pl/zw1/form/r3523753995063,Winiarz-Janina.html, [dostęp: 05.07.2023].

Baza Ofiar Zbrodni Wołyńskiej, hasło: Zbrodnia w miejscowości Smołowa, kolonia [pow. Włodzimierz] w dniu 12 lipca 1943,

https://zbrodniawolynska.pl/zw1/form/r75237844360,Zbrodnia-w-m-Smolowa-kolonia-w-dniu-12-lipca-1943-r.html, [dostęp: 05.07.2023].

Jankiewicz Leszek, Lista duchownych katolickich i prawosławnych zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich lub przy ich współudziale [W:] Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach i Południowo-Wschodnich. Dawne Kresy Południowo Wschodnie W Optyce Historycznej i Współczesnej, pod red. Witolda Listowskiego, P.P.P. ARSGRAF, Kędzierzyn Koźle, 2012, s. 134.

Maguza Zygmunt, Żołnierskie losy Wołyniaka, IPN, Warszawa-Rzeszów, 2018, s. 90.