Zbigniew Czarnuch, Opowieść o dwóch ziemiach mieszkańców Pyrzan (4). Jak to na Zazulach przed laty bywało

Zbieramy chętnych na wyjazd na Kozaki – by zobaczyć okolice opisane w książce. Na zgłoszenia czekamy do końca stycznia 2020 r.: Bogusław Mykietów: aka@mykietow.pl

Nota wydawnicza wersji internetowej: Zbigniew Czarnuch,”Opowieść o dwóch ziemiach mieszkańców Pyrzan”, www.archiwumkresowe.pl 2020, Podstawą tekstu jest wydanie pierwsze z roku 1991, które zostało przez autora przejrzane, poprawione i uzupełnione. Tekst © Zbigniew Czarnuch 2020, ilustracje oznaczone znakiem wodnym © www.archiwumkresowe.pl . Dopiski (dop.): Bogusław Mykietów – w treści: BM. Uprasza się przy cytowaniu fragmentów, o podanie źródła jak wyżej.

Po zakończeniu cyklu umieścimy na naszej stronie, w zakładce ZAZULE KOZAKI KOŁO ZŁOCZOWA, WOJEWÓDZTWO TARNOPOLSKIE całą treść publikacji w jednym pliku, by można było tekst pobrać i wydrukować.

Dziś prezentujemy kolejną część pt. JAK TO NA ZAZULACH PRZED LATY BYWAŁO. Uzupełnienia do prologu


KILKA WIADOMOŚCI NATURY GEOGRAFICZNEJ

Mieszkańcy Pyrzan wywodzą się z ziemi złoczowskiej. Złoczów leży w odległości około 70 kilometrów na wschód od Lwowa, w połowie drogi do Tarnopola. Przed ostatnią wojną był to teren województwa tarnopolskiego. Ziemia złoczowska zajmuje fragment wielkiej Płyty Podolskiej graniczącej z Karpatami Wschodnimi.

Najliczniejsza grupa ludności Pyrzan pochodzi ze wsi Kozaki leżącej 7 km na północny-wschód od Złoczowa.

Mapa okolic Złoczowa z 1924 roku – zaznaczono wsie i przysiółki należące do ekspozytury Zazule-Kozaki

W wydanym w roku 1895 „Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego” nie znajdujemy danych o Kozakach jako odrębnej miejscowości. Był to wtedy przysiółek miejscowości Zazule położonej wśród wzgórz i dolin pasma górskiego Woroniaki, którego najwyższy szczyt sięga 414 metrów nad poziom morza. Zazule rozciągały się od Łuki i Trościańca Małego po Jelechowce i sasowskie wzgórza. W roku 1890 liczyły 285 domostw z 1734 mieszkańcami. W ich skład wchodziły przysiółki i niekiedy pojedyncze domy posiadające swą geograficzną nazwę. Znajdujemy wśród nich: Monastyrek (był tu kiedyś klasztor bazylianów ze Lwowa, w roku 1873 przez Austriaków opieczętowany i rozebrany). Obertasów (z dworem i piecem do wypalania wapna), Kopcowa Góra, Na Osmalonej, Ożarówka (z dworem, wapniarką i kamieniołomem), Perliska, Budnik, Wyłom, Kozaki albo Kozakowa Góra, ze szczytem wznoszącym się 348 metrów nad poziom morza i przysiółek Zazula.

W tych stronach występuje dział wodny. Wody spływają na południe ku Seretowi (dopływ Dniestru) i dalej do Morza Czarnego, oraz na północ ku rzece Bug i dalej do Bałtyku. Tutejsze wzgórza zbudowane z marglu kredowego i wapna obmywają niewielkie strumienie. W okresie pierwszej wojny światowej Austriacy odkryli tu złoża węgla brunatnego, których eksploatacją zajęli się w latach następnej wojny Sowieci a kontynuowali Niemcy. (Wydobywcze sztolnie kopalniane istniały tu już w połowie XIX wieku, zaś przemysłową eksploatację rozpoczęto przed I wojną światową – dop. BM). Ziemia tu urodzajna.

Antoni Pająk pisze w poemacie o swych rodzinnych Amrozach. (Oryginalną wersję poematu i biogram autora znajdą Państwo w książce Z Kozaków i Pyrzan. Kresowe biografie, pod red. Bogusława Mykietowa, Pyrzany-Zielona Góra 2011, którą można bezpłatnie pobrać w podanym linku– dop. BM). Miejscowość ta znajdowała się poza obrębem administracyjnym Zazul. W następnych latach powstawały w Zazulach nowe przysiółki, a wśród nich Betlejem (Wełtujem), Łęg, Horodyło. Wszystkie miały początkowo charakter osad leśnych lub folwarków. Niektóre z upływem lat awansowały do rangi odrębnych miejscowości. Znaczenie Kozaków wzrosło w momencie zbudowania kościoła rzymsko-katolickiego i ustanowienia parafii. W latach ostatniej wojny wieś umocniła swą pozycję dzięki założeniu tu kopalni węgla.

Z HISTORII ZIEMI ZŁOCZOWSKIEJ I WSI ZAZULE

W IX i X wieku obszar znany kilka wieków później jako ziemia złoczowska znajduje się na pograniczu dwóch plemion wschodniosłowiańskich: Chorwatów i Wołynian. W czasach, gdy w Polsce rządził Mieszko Pierwszy, tereny te znajdowały się w granicach potężnego państwa zwanego Rusią Kijowską, rządzonego przez Włodzimierza Wielkiego, który w roku 988 przyjął chrzest z Bizancjum, co zadecydowało o rycie prawosławnym tutejszego chrystianizmu. Za sprawą licznie przybyłych Greków – Ruś Kijowską XI wieku cechował wysoki poziom kultury.

W XII wieku Polska i Ruś Kijowska przechodziły okres rozbicia dzielnicowego. Przemyśl, Sambor, Lwów, Halicz, Kołomyja i Trembowla znalazły się wówczas w obrębie księstwa Rusi Halickiej (skąd późniejsza nazwa Galicja). W połowie XIV wieku Kazimierz Wielki włączył się w trwający od dłuższego już czasu rozbiór ziem dawnej Rusi Kijowskiej, dokonywany przez Litwinów i Tatarów. Działo się to w bardzo zagmatwanych i krwawych okolicznościach. W wyniku tych działań od roku 1349 tereny późniejszej ziemi złoczowskiej znalazły się w granicach państwa polskiego.

Od tego czasu polscy władcy tych ziem zabiegali o to, aby osiedlać tu, wśród ludności pochodzenia ruskiego, licznych Polaków. Zdobyczne ziemie królowie przekazywali swym zasłużonym rycerzom, którzy osadzali tu kolejnych gospodarzy. Sporo osadników przybywało z Mazowsza, dlatego często określenie „Mazur” znaczyło tu tyle co „Polak”.

Z dokumentów, które przetrwały wojny i pożogi, dowiadujemy się, że w XVI wieku klucz złoczowski wraz z 21 miejscowościami dostał się w ręce wielmoży wielkopolskiego, Łukasza Górki z Szamotuł, ożenionego z Halszką z Ostroga. Wśród tych miejscowości wymienia się folwark w Łuce wraz ze stawem rybnym.

W następnych wiekach klucz złoczowski znalazł się w posiadaniu Sobieskich, którzy w tych stronach mieli swe rodowe gniazdo. W pobliskim Olesku urodził się Jan III – bohater spod Wiednia, właściciel Wilanowa. Tu również przyszedł na świat inny nasz król, Michał Korybut Wiśniowiecki.

1933, około, Olesko. Zamek w Olesku. Miejsce urodzenia króla Jana III. Fot. Poddębski. Wydawnictwo Komitetu Obchodu 250-lecia Odsieczy Wiednia. Zbiory Bogusław Mykietów, Zielona Góra.

W wyniku pierwszego rozbioru Polski w 1772 roku ziemia halicka, a w niej ziemia złoczowska, znalazły się w zaborze austriackim. Zaborca urządził w Złoczowie administrację cyrkułu, czyli powiatu, w którym komisarzem został Łukasz Komarnicki ze Lwowa. Miał on syna Aleksandra, który przyjaźnił się ze znanym później poetą – Wincentym Polem. Aleksander zapraszał często do siebie do Złoczowa Wincentego, za co ten odwzajemnił się wierszem:

Stary dworzec modrzewiowy

stał na kępie – wokół wody

były sady i ogrody,

w dali łąki i dąbrowy (…)

Smukłe świerki nad sadami

były widne już z daleka,

a za sadem i lipami

był tam futor i pasieka.

(Powyższy fragment wiersza nie dotyczy Złoczowa ale wsi Mostki koło Lwowa. Zob. Maurycy Mann, Wincenty Pol: studjum biograficzno-krytyczne. T. 1, Kraków 1904, s. 24-25 – o Mostkach koło Lwowa- dzieciństwie W. Pola i napisanych później strofach o pobycie w modrzewiowym dworku w Mostkach. Charewiczowa pisząc monografię Złoczowa niepotrzebnie zacytowała ten fragment jako „złoczowski” – myliła się. Pewnie zmyliła ją ta „kępa” – tak nazywano w Złoczowie dawne grodzisko – ale tam nie było dworu… Niestety kolejni autorzy – także Z.Cz. powielali ten błąd. Wincenty Pol dzieciństwo w Złoczowie opisał w tym fragmencie:

W starym zamku króla Jana

Był tam pokój w narożniku,

W okna biła zorza rana,

I stoliczek stał w kąciku.

Na nim pióro, kałamarzyk,

Kilka skryptów, książek parę,

A nad łóżkiem relikwiarzyk,

A przy łóżku krzesło stare...

Wielki komin marmurowy

Płonął nocą w drugim rogu,

Nad nim hetman stał surowy,

Co ojczyznę zlecił Bogu…

A na środku tej komnaty

Stał stół duży, a na stole

Stał krucyfiks strojny w kwiaty.

W tym to domu, w takiej szkole

Uczył mentor mnie miłości

Przy porannej owej zorzy;

I pierwiastki mej młodości

Jam bojaźni święcił Bożej…

Dop. – BM)

Radca Komarnicki nabył w 1801 roku Złoczów wraz z zamkiem i przyległymi gruntami, w tym Trościańcem Małym, gdzie znajdowała się w późniejszym czasie zagroda Grzegorza Pełecha. Antoni Pająk w swym utworze opowiada o miejscu, gdzie młodzi spotykali się na schadzkach:

„Na onej polanie pan złoczowskich włości,

radca Komarnicki złożył swoje kości”.

Tym radcą, który kazał się pogrzebać w miejscu zwanym później „Koło Pana”, był przyjaciel Wincentego Pola, który równie jak poeta – zgodnie zresztą z romantyczną modą epoki – musiał wielbić piękno natury, skoro tu właśnie kazał złożyć swe prochy. W roku 1838 ustawiono grobowiec, koło którego „jak było w zwyczaju – z leśnych osad młodzież schodziła się w maju”.

Trościaniec Mały był wsią starą, skoro w roku 1622 szlachcic Tomasz Swirski, sługa wojewody bracławskiego, księcia Aleksandra Ostrogskiego, złożył skargę w grodzie lwowskim „przeciwko wójtowi i wszystkim przysiężnym i poddanym i gromadzie wsi Trościaniec” o to, „iż oni, gdy on z rozkazania księcia do Lwowa (…) posłany (…) przez ich wieś jechał, (…), trościańska gromada zbrojno, z tumultem wielkim, w kupie niemałej naszli (…) czeladnika jego napadłszy, rzeczy jego wszystkie z wozem i końmi zabrali, i samego z czeladnikiem pobiwszy, do więzienia pod straż wsadzili i godzin kilka trzymali”. (Nie ma pewności, czy w tym przypadku chodzi o Trościaniec Mały, który był wówczas wsią prywatną z prawem sądu nad poddanymi. Prawdopodobnie chodzi o inny Trościaniec – koło Lwowa. Dop. – BM).

1917, Trościaniec Mały. Fotograficzna karta pocztowa. Zbiory: Bogusław Mykietów, Zielona Góra.

Wieś sąsiadowała z Zazulami i w roku 1880 liczyła 133 domostwa z 852 mieszkańcami. Z tej liczby katolikami rzymskimi było niespełna 100 osób, a pozostali to grekokatolicy. We wsi była unicka cerkiew, szkoła jednoklasowa, młyn, gorzelnia i wiejska kasa pożyczkowa z niewielkim kapitałem. Obszary leśne porosłe przez wiekowe dęby i buki należały do polskiego dziedzica, Apolinarego Jaworskiego.

O XIX-wiecznych Zazulach dowiadujemy się jeszcze z dokumentów potwierdzających, iż niejaki Tomasz Stojanowski zakupił pole orne w tej wsi i łąki na Woroniakach za sumę 1824 florenów. Stroną sprzedającą był ksiądz Posuchowski ze Złoczowa, który w imieniu władz kościelnych administrował ziemią przypisaną szpitalowi w Złoczowie.

UKRAINA CZY MAŁOPOLSKA?

Tereny dawnych województw lwowskiego, tarnopolskiego i stanisławowskiego, z których przybyło na ziemię gorzowską tak wielu osadników, w różnych okresach historycznych nosiły różne nazwy. Do tych, które już poznaliśmy, dodajmy nowe, które przyniosły następne wieki. Polacy określali je Rusią Czerwoną, Galicją Wschodnią i Małopolską Wschodnią. Dla Rosji była to Małoruś. Ukraińcy nazywali te obszary Ukrainą Zachodnią. Ludność rodzima określała siebie nazwą Rusini, odróżniając w tej grupie mniejsze społeczności plemienne Łemków, Bojków, Hucułów.

Tędy, u podnóża Karpat, wiódł odwieczny szlak wojennych wypraw tatarskich, tureckich, kozackich, polskich, w wyniku których dopiero co zasiedlone wsie znowu stawały się pustkami i znowu trzeba było je kolonizować. Nowi mieszkańcy przybywali tu z Ukrainy, z Wołoszy, z Polski.

W XV wieku ziemie dawnej Rusi Kijowskiej, podbite przez Tatarów, Litwinów, Polaków, budzą się do niepodległego bytu. Wyłaniać się powoli zaczynają polityczne aspiracje do pozbycia się zaborców. Procesowi temu trwającemu przez wieki towarzyszyło powstawanie świadomości narodowej. Z mozaiki dawnych licznych plemion wschodniosłowiańskich wyłoniły się trzy wielkie narodowe wspólnoty: Rosjan, Ukraińców i Białorusinów.

W procesie budzenia się poczucia odrębności ukraińskiej główna rola przypadła Kozaczyźnie naddnieprzańskiej, a zwłaszcza powstaniu pod wodzą Bohdana Chmielnickiego w XVII wieku. W tym środowisku pojawiła się myśl, aby śladem unii polsko-litewskiej doszło do unii polsko-ukraińskiej. Według tej koncepcji Rzeczpospolita miała być nie obojga, a trojga narodów. Polacy na to nie przystali. Kozaczyzna związała się z Rosją. Wrogiem głównym stała się Polska.

W roku 1702 pułkownik ukraiński Samuś złożył przysięgę władcy Rosji, że do śmierci służyć mu będzie i prawowiernemu narodowi ukraińskiemu, żeby „Laszkowie z ojczyzn naszych ukraińskich ustępowali i więcej już na Ukrainie nie rozprześcierali się”. Myśl wyrażona przez Samusia będzie przyświecała bojownikom o niepodległość Ukrainy aż po lata czterdzieste XX-go wieku. Rusini Halicza aż po ten wiek nie w pełni mieli świadomość tego, że są Ukraińcami. O ich duszę, o narodową identyfikację trwał przez ostatnie sto kilkadziesiąt lat święty bój między duchownymi obrządku rzymskiego a grekokatolikami, nauczycielami polskimi a ukraińskimi, przywódcami polskich i ukraińskich partii politycznych i ugrupowań militarnych. Dramat, w efekcie którego trzeba było uciekać z tamtych ziem tu, nad Wartę i Odrę, był skutkiem tego świętego boju.

Od czasu chrztu Rusi przez pięć wieków miejscowi Rusini byli wyznania prawosławnego, powiązanego z Moskwą. Tak było do roku 1591, kiedy to zwierzchnicy kościoła prawosławnego w Rzeczypospolitej uznali zwierzchnictwo Rzymu przy zachowaniu obrządku wschodniego. Bardzo o to zabiegali królowie i panowie polscy z zamiarem oderwania tego kościoła od powiązań z Moskwą. W ten oto sposób, w wyniku unii brzeskiej, porozumienia zawartego w 1596 roku między reprezentantami kościoła prawosławnego a biskupami rzymskimi, wyłonił się kościół unicki – zwalczany zaciekle przez Moskwę, a także, jak to się w praktyce okaże, również przez katolików polskich. Kościół unicki stanie się rzecznikiem narodowych aspiracji Ukraińców. Księża rzymskokatoliccy staną się przywódcami Polaków. Póki ziemie te należały do Polski, duchowieństwo polskie miało tu zdecydowaną przewagę. W wyniku pierwszego rozbioru, gdy ziemie dawnej Rusi Halickiej znalazły się pod zaborem austriackim, antagonizm między obu kościołami stały się elementem rozgrywki politycznej wielonarodowej monarchii.

W wyniku poczynań kolonizacyjnych szlachty i królów polskich miasta ziemi halickiej były zamieszkałe głównie przez Polaków. Natomiast wsie w swej masie zamieszkiwali Rusini. W morzu tego żywiołu znajdowały się niewielkie wysepki polszczyzny. Były one pod Lwowem, Brodami, Buczaczern, Skalałem i Złoczowem. Taką podzłoczowską wysepką polskości były Kozaki. W Trościańcu Małym, Łuce, Zazuli przysiółku przeważali Ukraińcy. W roku 1895 w powiecie złoczowskim było 119 szkół ludowych, z czego szkół polskich było tylko 25.

1916, 18 styczeń, Zazule-Kozaki. Droga we wsi. Zbiory: Bogusław Mykietów, Zielona Góra.

Początek wieku dwudziestego zaznacza się ponownym wzmożeniem działalności patriotycznej Ukraińców. Apogeum aktywności narodowej skierowanej przeciw Polakom jest rok 1902. Ruch ten był protestem przeciw polskiej administracji, przeciw Polakom – właścicielom ziemskim, przeciw uprzywilejowanej pozycji kościoła katolickiego, przeciw polonizacji ruskiej ludności. Równolegle z masowymi strajkami i manifestacjami chłopów mają miejsce rozruchy studentów ukraińskich na Uniwersytecie Lwowskim i trwa wzmożona aktywność ukraińskich posłów w galicyjskim sejmie. Zagrożona tym wszystkim polska inteligencja i posiadacze ziemscy rzucają hasło: „Do pracy nad ludem polskim poprzez oświatę i kościół”.

Budowa kościoła i szkoły w Kozakach była tych nastrojów efektem. Dziedziczka Lisińska daje 18 morgów ziemi na rzecz Kościoła oraz drewno ze swoich lasów. Także i dziedzic Romański z sąsiedniego majątku Łuki spieszy z ofiarowaniem belek, desek, ciosu i wapna ze swych wapienników. Fundusze kościoła wspierane są datkami wiernych i ich pracą. Ze swej prywatnej kiesy sypie pieniędzmi arcybiskup Hryniewiecki, który w roku 1904 konsekruje kościół pod wezwaniem Niepokalanego Serca Marii (data konsekracji nie jest pewna – ekspozytura parafialna powstała tu w 1907 roku, zaś samodzielna parafia dopiero w 1924 lub 1925 roku – dop. BM). Do nowo utworzonej parafii należą wsie i przysiółki: Kozaki, Obertasów, Łęg, Podlipce, Osmalona, Amrozy i Monastyrek. Kościół wyposażono w niezbędne paramenty, jak monstrancje, kielichy, ornaty i inne.

1916, 18 styczeń, Zazule-Kozaki. Widok na plebanię, szkołę i kościół. Zbiory: Bogusław Mykietów, Zielona Góra.

Do wybuchu pierwszej wojny światowej w powiecie złoczowskim zbudowano sześć kościołów, 42 czytelnie polskie, wiele szkół, sklepów i kółek rolniczych. Ten zryw Polaków ratujących się przed ukrainizacją był przez przywódców ukraińskich postrzegany jako zagrożenie ich bytu, umacnianie się tutaj polskiego panowania. Akcji polskiej towarzyszyła kontrakcja Ukraińców, którym przewodził proboszcz ze Złoczowa, Stefan Juryk. Duszą poczynań Polaków był sekretarz starostwa w tym mieście, Franciszek Korab Słonecki. Szczególną uwagę obie strony poświęcały pracy z młodzieżą. W tutejszym gimnazjum tuż przed wybuchem wojny powstały dwie drużyny skautowe: polska i ukraińska. Nawiązując do tradycji Kozaków siczowych, wybitny poeta ukraiński Iwan Franko zaproponował nazwę dla ukraińskich skautów: Płast. Tak niegdyś określano młodych Kozaków uprawiających myślistwo i rybołówstwo. Organizacja powstała w roku 1911. W tym samym czasie powstają w Galicji pierwsze drużyny skautingu polskiego, który przyjął nazewnictwo wywodzące się z tradycji kresowego rycerstwa. Wzajemne stosunki zarówno obu drużyn, jak i obu ruchów, nie były, niestety, nacechowane braterstwem lansowanym przez Baden Powella – twórcę skautingu.

W roku 1908 zamachowiec ukraiński zabił namiestnika Galicji, Andrzeja Potockiego – zwolennika ugodowego załatwienia kwestii ukraińskiej. Nad ziemiami tymi zaczęły gromadzić się groźne, ponure chmury, które w roku 1919 przybrały odcień krwawy. W poemacie Antoniego Pająka czytamy:

Może ktoś jeszcze taką książką chowa,

która nosi tytuł „Krwawe dni Złoczowa.

Autor miał na myśli broszurę wydaną pod tym tytułem w roku 1921 przez komitet budowy pomnika – grobu ofiar mordu dokonanego na Polakach.

(Poniżej broszura wystąpienia sejmowego. Link do broszury: Z krwawych dni Złoczowa 1919, Złoczów 1921 – dop. BM) ).

1919, O okrucieństwach hajdamackich. Mowa posła tarnopolskiego, prezesa Związku L.-N. w Małopolsce, Jana Zamorskiego, na posiedzeniu 66 Sejmu dn. 9 lipca 1919 r. Broszura. Jan Zamorski (1874-1948). Sejmowy Związek Ludowo-Narodowy. Warszawa 1919. Relacja dotyczy zbrodni i okrucieństw popełnionych przez Ukraińców na Polakach w Galicji Wschodniej (1918-1919) (Tarnopol, Ptotycz, Czernielów, Bajkowce, Zbaraż, Niemirów, Sambor, Żółkiew, Mikulińce, Jazłowiec, Lwów, Złoczów, Strusów, Kołomyja, Kosacz, Sokolniki, Biłka Szlachecka, Dawidów, Chodaczkowo Wielkie, Jaworów, Szkło, Janowo, Wiśniew, Brzuchowice, Dublany, Wiśniówka, Basiówka. Zbiory: Bogusław Mykietów Zielona Góra.
Cała broszura znajduje się w zakładce: http://archiwumkresowe.pl/kresy-widoki-zycie-codzienne-kultura-wojna-polityka/

Jutro kolejna część:  Krwawe dni Złoczowa / O arcybiskupie Hryniewieckim