Losy rodziny Kutnych z Zarwanicy pod Złoczowem (1869-1945). Zarwanica –Złoczów –Lwów –Kraków –Katowice –Milkel –Kłodzko –Minkowice Oławskie

Mieszkający w Kłodzku Michał Kutny (urodzony w 1926 r. w Zarwanicy – wsi leżącej przy szosie Złoczów-Tarnopol), z pomocą żony Janiny z Sawrasów (ur. 1934 r.) spisał na początku lat 90. XX wieku wspomnienia. W kilku tomach zawarł wszystko, co wiedział o swej rodzinie i sąsiadach.

Opisał kresowych przodków i dzieciństwo w wiosce Zarwanica koło Złoczowa; krwawy najazd Armii Czerwonej na Kresy i napaść kolejnych okupantów – Niemców. Drobiazgowo odtworzył losy bliskich oraz mieszkańców rodzinnej wsi i okolic (często aż do końca XX wieku). Upamiętnił wydarzenia, które znał z opowieści, a przede wszystkim te, których był naocznym świadkiem: niedolę i zagładę Żydów, napady banderowców na Polaków, pracę w kopalni na Kozakach, walki frontowe w lipcu 1944 roku. W kolejnych rozdziałach opisał służbę w istriebitielnych batalionach NKWD i wcielenie do Ludowego Wojska Polskiego, boje z Niemcami i ostatnie chwile życia przyjaciela z zarwanickiej kompanii.

Przeczytajcie Państwo ten osobliwy sztambuch, a ujrzycie różne barwy kresowej mozaiki. Wejdźcie do zarwanickiej chaty, usiądźcie przy stole i skosztujcie czereśni, a być może nawet spotkacie tam swoich przodków lub krewnych.

Książka liczy 231 stron formatu A4, część ilustracji pochodzi z Archiwum Kresowego. Na końcu jest indeks rodzin. Cena wynosi 50 zł plus koszt wysyłki.

————————————————————————————–

Wprowadzenie
Tworząc stronę www.archiwumkresowe.pl, nie spodziewałem się, że dzięki niej poznam tylu pasjonatów, którzy z mozołem i uporem dzień po dniu wkładają niemały wysiłek w zachowanie kresowego dziedzictwa. W miarę swoich możliwości starają się wyszukiwać ślady ludzi, którzy tworzyli nieistniejący już świat kresowych rodzin, przysiółków, wsi czy miast. Ci skromni miłośnicy przeszłości – współcześni dokumentaliści – wytrwale i konsekwentnie utrwalają pamięć o Kresowianach w artykułach oraz książkach albo zgromadzone przez siebie informacje przekazują innym do wykorzystania.

Taką osobą, poznaną dzięki naszej stronie internetowej, jest Pani Romana Szczepkowska z Legnicy. W końcu stycznia 2019 roku otrzymałem od niej e-mail: „Chyba teraz za sprawą przekazu telepatycznego Pan do mnie napisał. Przez dwa ostatnie dni usilnie pracowałam nad udostępnionymi na tych stronach materiałami. Przede wszystkim czytałam mojej dobrej znajomej przez telefon treści dotyczące Antoniego Sawrasa i jego córki Marii. Ta znajoma – z domu Janina Sawras – to bratanica Antoniego. Oboje z mężem, Michałem Kutnym, pochodzą z Zarwanicy, a mieszkają w Kłodzku. Posłałam im te Pana adresy, żeby przy pomocy wnuków zajrzeli na strony i obejrzeli zdjęcia”.

W taki sposób dotarłem, za pośrednictwem Pani Romy, do Państwa Kutnych i do wspomnień napisanych przez Pana Michała. I zacząłem czytać pełne niezwykłych szczegółów opisy młodości zarwanicko-złoczowsko-kłodzkiego kronikarza. Przyjemność pochłaniania może niezgrabnych stylistycznie, ale barwnych opowieści z lat międzywojnia i II wojny mąciła jednak myśl, że były one spisywane od 1990 roku. Czy pamięć ludzka może przez 45 lat przechować tak drobiazgowe informacje z taką mnogością detali (np. zdarzenia, imiona i nazwiska, daty urodzin)?

Delektując się lekturą, czekałem na rozstrzygnięcie mojego dylematu. Gdy dotarłem do fragmentu przedstawiającego napaść banderowców na polski przysiółek Brzegi wiosną 1944 roku, miałem już pewność. Relacja Pana Michała w pełni zgadzała się z dwoma innymi przekazami, których autor wspomnień znać nie mógł. Jeden opis był opublikowany dopiero w 1994 roku w książce dowódcy plutonu Kozaki Armii Krajowej Otmara Strokosza, który wyruszył z oddziałem na pomoc atakowanym Polakom. Druga relacja bezpośredniego świadka jest nieopublikowana. Opowiedziała mi o tym tragicznym dniu, będąc u kresu swych dni, Maria Stojanowska, która była w podpalonym przez Ukraińców domu.

Były też inne dowody na staranność i prawdziwość Michałowych opowieści – opisy ludzi (nazwiska i imiona!), z którymi się zetknął pracując w kopalni na Kozakach, wiosce moich przodków. To przeważyło szalę i wątpliwości uleciały. Przeczytajcie Państwo tę znakomitą książkę, którą, mimo że tworzona była po wielu latach od opisywanych wydarzeń, można określić diariuszem chłopca z Kresów. W wielką historię, której echa też tu dostrzeżemy, wplecione są losy setek osób – w anegdocie, opowiastce, w rodzinnej legendzie, wiejskiej plotce, a czasem w surowej relacji. Nadaje to opisanym dziejom zarwanickich rodzin specyficzny wdzięk i sznyt.

Profesor Stanisław Nicieja w pierwszym tomie Kresowej Atlantydy napisał: „Jeżeli miasto nie ma swoich heroldów głoszących jego sławę i chwałę, to idzie w zapomnienie, zanurza się w szarzyźnie”. Podziwiając iście kronikarskie zapiski, mogę z radością stwierdzić, że niewielka podzłoczowska wioska miała olbrzymie szczęście – ma swojego herolda – Michała Kutnego. Dzięki Niemu dawna Zarwanica i jej polscy mieszkańcy nie zapadną w mrokach niepamięci.

Zapraszam do lektury.

Bogusław Mykietów, Zielona Góra, e-mail: aka@mykietow.pl  

Książkę można nabyć w Antykwariacie e-cymelia.pl.

Indeks rodzin o których mowa we wspomnieniach Pana Michała oraz dane o książce znajdują się tu:

Michał Kutny, Losy rodziny Kutnych z Zarwanicy pod Złoczowem (1869-1945). Zarwanica –Złoczów –Lwów –Kraków –Katowice –Milkel –Kłodzko –Minkowice Oławskie, Zielona Góra 2019, 231 str., cena 50 zł plus koszt wysyłki.